Urszula Małaszewska

Sylwester w Martinez, czyli "Bal Fachowców"



"Bal Fachowców" w Ośrodku Martinez był szałowy, super udany pod każdym względem, było swojsko i kameralnie, a jednocześnie było sporo ludzi....same znane, uśmiechnięte twarze. Zaproszenia od EBPAA otrzymalo grono budowniczych, czyli grupa zapaleńców, która pracuje nad remontem ośrodka. Na tak dobrej zabawie już dawno nie byłam, wszyscy tryskali humorem, muzyka była taka że nogi same sie ruszały ( to dzieło Alberta Michty). Jedzenia i to pysznego było mnóstwo (gotowaniem zajęły sie Joasia Michta, Krysia Oczkoś I Madzia Mleczko – te same panie które karmią brygadę podczas pracy). Bardzo gustowna dekoracja oraz świetnie zaopatrzony I profesjonalnie prowadzony bar, to dzieło Iwonki Sartan, która jest z nami od niedawna, ale już w kilku pożytecznych akcjach brała udział.

Goście to w przeważającej mierze fachowcy, ci wszyscy którzy poświęcają swój czas, użyczją narzędzi, dzielą się wiedzą I dzięki którym to wspólne dzieło posuwa się do przodu : Sylwester Antczak, Piotr Bojanowski, Mirosław Domalewski, Ryszard Gądek, Władek Grobelny, Bogdan Jęczmień, Marian Kizior, Janusz Kowalewski, Leszek Małaszewski, Wojtek Mizerski, Pavel Novosad, Zygmunt Pozarzycki, Zdzisław Rożański, Mirosław Tomaszewski, Jarosław Urbaniak. Również dziękujemy: Ryszard Urbaniak, Andrzej Tasarz, Marek Soja, Kazimierz Kaciak, Marek Kuraczyk, Krzysztof Pawlak, Stanislaw Grobelny, Wojtek Grobelny, Seweryn Makosa.

Pamiętam początki tego przedsięwzięcia, nie wiadomo było od czego zacząć, było mnóstwo pomysłów, przymierzano się to do jednej, to do drugiej wersji. Wszyscy chcieli dobrze dla przyszłości ośrodka, tylko dla każdego to co innego oznaczało...były tarcia, I całe szczęście, bo z tych tarć wyszły iskry, a z tych iskier powstał całkiem niezły płomień, który już dwa lata nieprzerwanie płonie. Zeby zrozumieć co się dzieje w Martinez, poczuć tą atmosferę, trzeba się tam zjawić w sobotę. Od rana uwija się po ośrodku I kaplicy grupa wesołków, lecą dowcipy, a jednocześnie montują się drzwi, okna, dwóch instaluje rury pod podłogą, ktoś jest na strychu, kilku na dachu, reszta pracuje na zewnątrz...dopiero podczas wspólnego obiadku widać ilu ich tam było.

Kiedyś gościliśmy u siebie jednego z księży ktorzy sprawowali u nas posługę duszpasterska parę lat temu, otóż ten ksiądz chciał pomodlić się w naszej kaplicy I przy okazji zobaczyć ośrodek. Zawiozłam go, był to środek tygodnia, wszystko zamknięte I na oko puste, dobrze że nikt nie dostał ataku serca, bo nagle skądś wyczołgał sie Rysiu Gądek I z mety zaczął sypać kawałami.

Wiem że inni zapaleńcy też tam jadą żeby skończyć przed niedzielą, albo po prostu "mieli czas to przyszli popracować do kościółka", Tam ciągle iskrzy. Zeby płomień nie zgasł to potrzebny jest strażnik ognia, I tym strażnikiem jest prezes EBPAA Rysiu Mleczko. To on pociąga innych swoim przykładem, pracuje najwięcej, czasami zastanawiam się kiedy on ma czas na pracę zawodową, na rodzinę, na spotkania towarzyskie, na sen?... I jak to robi, że jeszcze ma siłę się uśmiechać, bo przecież wiadomo że organizacja przedsięwzięcia na taką skalę to niełatwe zadanie, ale jeszcze trzeba zbierać gromy I pretensje, bo to nierozerwalna część pracy społecznej. Rysiu – pełny szacunek, a w ogóle to chylę czoła przed wszystkimi fachowcami zaangażowanymi w remont ośrodka I kaplicy w Martinez, no I dziękuję za super udaną zabawę sylwestrową.



~ Urszula M.

Comments

No comments yet
*Name:
Email:
Notify me about new comments on this page
Hide my email
*Text:
 
Powered by Scriptsmill Comments Script