![]() |
![]() |
Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD
O palmach, barankach i zajączku
Porucznik Francis Jan Jasiński
Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia
Polska Wigilia na krańcach świata
Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.
Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu
Dlaczego chcę być już dziadkiem
Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek
Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)
Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka
Spotkanie z lordem Boden Powellem
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu
Biało–czerwona nad San Francisco
Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu
Dwie i pół godziny z hakiem ...
35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam
"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"
35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

|
Niedziela 31 lipca 2011 roku była kolejnym dniem ciężkiej, mglistej unoszącej się nad miastem świętego Franciszka - pogody. Tuż koło godziny jedenastej rano przy 240 Fell Street w kościele Nativity przy wejściu ustawił się korowód harcerskich mundurów. Może nie było ich zbyt wiele, wypełniły jednak swym sercem i entuzjazmem cały kościół. Zagrały organy, wprowadzono harcerski sztandar. Ksiądz Tadeusz Rusnak rozpoczął Mszę Świętą za tych, którzy 67 lat temu, 1 sierpnia powiedzieli zbrojnie – nie, faszystowskiemu najeźdźcy. Wypełnione kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu tymi, którzy przeżyli tamte chwile – ławki, tym razem pozostały puste. Siedziała wraz z nami hm.Krystyna Chciuk oraz druhna Stanisława Calińska, reszta wprawdzie nieobecna fizyczne była z nami swym duchem i spoglądała na nas z miejsca swej wiecznej służby. To my - przejęliśmy obowiązek, aby dalej nieść świadectwo ich heroizmu i najwspanialszego patriotyzmu. Modliliśmy za Polaków, którzy potrafili poświęcić swe życie dla Ojczyzny Polski. Nie zabrakło i płomiennego kazania księdza Tadeusza i wnoszonych przez harcerzy darów. Boże coś Polskę zakończyło mszę.
W salce pod kościołem czekała na przybyłych kawa i pyszne ciasto. Druhostwo Ewa i Kazimierz Sobczak porzygotowali inscenizację słowno-muzyczną o powstańczych dniach. Mogliśmy posłuchać gry i śpiewu druhny Zosi Puchalskiej, recytacji wierszy i prozy w wykonaniu wędrowniczej młodzieży, obejrzeć rzucane na ekran urywki historycznych zdjęć i piosenek tamtego niezapomnianego okresu. Harcmistrz Kazimierz Sobczak prowadzący całośc przeplatał wszystko komentarzami, nazwiskami autorów, wprowadzeniami i wyjaśnieniami. Nie zapomniał zaznaczyć i naszej harcerskiej roli, nie zapomniał doadć, że nie zajmując się polityką mamy jako harcerze obowiązek służby Bogu i naszej matce – Polsce, do tego zobowiązuje nas noszony na piersi Krzyż Harcerski, zobowiązuje nasze Przyrzeczenie. Jest druh Kazimierz doprawdy jednym z bardziej prawych i oddanych sprawie Polski instruktorów mego pokolenia. To on często wskazuje mi zapomniane drogi prawdy, pokazuje iż Ojczyzna to nasz największy wspólny skarb i obowiązek o który musimy dbać. Dziękuję Druhu Kaziu! Cieszyliśmy się także wszyscy z obecności naszej harcerskiej liderki hm.Krystyny Chciuk, z oddanej harcerskiej sprawie hm.Beaty Mazur, druhen Ani Hołdy i Lilki Zagaty oraz będącego z wizytą z Polski hm.Romualda Zawodnika, który ponad dwadzieścia lat temu pomógł prztrwać męskiemu harcerstwu w północnej Kalifornii, reaktywując i prowadząc drużynę, która później zakwitła i rozprzestrzeniła się pięknym harcerstwem. Raz jeszcze podziękować muszę korzystając z tych łam druhostwu Sobczak, za przygotowanie tej patriotycznej akademii, czułą, gospodarską opiekę i serdeczność. Wspólnym kręgiem pożegnaliśmy się z sobą i powstańcami, których zawsze nosić będziemy głęboko w naszych sercach.
CZUWAJ!
Ryszard Urbaniak
Komendant Chorągwi Harcerzy w Stanach Zjednoczonych