![]() |
![]() |
Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD
O palmach, barankach i zajączku
Porucznik Francis Jan Jasiński
Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia
Polska Wigilia na krańcach świata
Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.
Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu
Dlaczego chcę być już dziadkiem
Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek
Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)
Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka
Spotkanie z lordem Boden Powellem
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu
Biało–czerwona nad San Francisco
Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu
Dwie i pół godziny z hakiem ...
35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam
"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"
35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

![]() od lewej: Z.Puchalska, I.Sartan, A.Jeczmien |
![]() obraz B.Kizior |
![]() B.Komorniczak, W.Czarniecki, M.Danek |
![]() P.Walerowski ze swoim zespolem |
Na długo przed 5 marca 2011 roku, czyli kolejnym wspaniałym sukcesem wieczoru muzyczno-poetyckiego, którego “szefem" jest Maciej Danek, rozpoczęły się przygotowania których efektem była czwarta z kolei “Zatoka Poezji". Z Maciejem, który zajmował się ściągnięciem artystów, planem spektaklu i wieloma innymi rzeczami, pracowali Bogusia i Marian Kizior, Iwona Sartan i Iwona Urbaniak.
Wieczór swymi osobami uświetnili wspaniali: Bogdan Komorniczak, Alicja Jęczmień, Wojciech Czarniecki, Zofia Puchalska, niepowtarzalne Choro Trio z Pawłem Walerowskim oraz ja w mej skromnej osobie.
Gdy dotarłem tam popołudniem w dniu występu, sprzęt był już rozstawiony, Albert Michta, rozpracowywał mikrofony, Marian poprawiał światła i wszystko co trzeba było jeszcze poprawić, a ze sceny dolatywały dźwięki gitary. Maciej sprawdzał jeszcze wszystko po raz kolejny. Mała kapliczka przemieniła się nagle w największą na świecie salę koncertową; przynajmniej w moich oczach. Obok za ścianą kończono rozwieszanie prac Bogusi; obrazy i grafiki dominowały w tym pomieszczeniu. Na jednej ze ścian znalazły swe miejsce także obrazy Marka Grychczyńskiego oraz prace Magdy Mleczko. Tuż przy oknie stała wystawiona na cichą akcję akwarela Reni Kowalewskiej, z której sprzedaży dochód wspomoże utrzymanie ośrodka. Pośród winogron, sera i wina serwowanego przez Basię Szlachtę i Irenę Grycz krzątała się bacząca na tę część imprezy - Iwona. W tym czasie przy wejściu z biletami zasiadła Maja Danek z mamą Martą oraz Iwona z ogromną kasetką na pieniądze, które zasilić miały doroczną akcję pomocy polskiemu harcerstwu w Kazachstanie.
Skończyły się przygotowania, światła przygasły, zapełniona sala ucichła w oczekiwaniu. Zapowiadająca Iwona Sartan wyszła na scenę i … przez kolejne cztery godziny świat przestał istnieć. Nie było wojen, ani konfliktów, nie było biednych ani bogatych. Zmieniali się artyści, instrumenty, głosy. Były tylko te same brawa, nadsłuchiwane przeze mnie z tamtej strony sceny odgrodzonej falującą kotarą. Słuchałem urzeczony. W przerwie tłum ludzi wypełnił salkę obok. Oglądano galerię, rozmawiano, sączono wino. Na stoliku leżały tomiki poezji, płyty z nagraniami i dużo wspomnień.
To już czwarty raz. Bogusia, Maciej i ja pamiętamy ten pierwszy jakby to było wczoraj. Tak samo przygasały światła… Jest w tym wieczorze jakiś czar. Oprócz amatorów stają najlepsi profesjonaliści. Wszyscy w tym samym celu; aby sie przyłączyć, aby pomóc, aby być jednym z tych którzy dają siebie. Jestem dumny, że los postawił na mej drodze tak wspaniałych ludzi. Udało nam się uwiecznić ich na fotografiach robionych przez Marka Jaworskiego oraz filmie, który kręcił Ryszard Mleczko. Gdy wszyscy już rozeszli się już do domów to właśnie on wraz z Iwoną sprzątali ośrodek do drugiej nad ranem, aby był gotowy na poranną Mszę Świętą. Niesamowite.
Poprzez tomik “Toczka", akcje charytatywne, zbiórki harcerskie i tenże wieczór muzyki, poezji i sztuki - “Zatokę Poezji" zakończyliśmy tegoroczną akcję charytatywną. Wkrótce, zebrane pieniądze powędrują do zimnego jeszcze o tej porze roku Kazachstanu. Przyniosą żar serc z Kalifornii i nie tylko.
Z Bogusią myślami jesteśmy już w roku kolejnym. Wyglądajcie informacji o kolejnym tomiku “déjà vu" , włączcie się w jego przygotowanie. Zapraszamy.
Nie przeminęła, ale zakończyła się tegoroczna - jakże moja i jakże wszystkich “Zatoka Poezji", która pozostanie na zawsze ze mną. Jak poezja, która . . .
unosiła się nad taflą
pluskała w bryzach słońca
niczym przelatujące nieopodal wspomnienia
wypełniała sobą i pobliskich ludzi
i szkielety wystających żaglowców
gdy wzrokiem ślepca rozejrzałem się wokół
dostrzegłem że otacza cały eden
a wiatr rozdmuchiwał ją po zatoce
Pozdrawiam
Ryszard Urbaniak