Ryszard Urbaniak

Inne artykuły:

Placówka

Godzina "W" w San Francisco

Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD

świeca

Absolwenci

Cukierki

O palmach, barankach i zajączku

Pisanki

10 kwietnia 2011

Jubileusz

Jak dokonała się historia

Porucznik Francis Jan Jasiński

Doroczne zebranie EBPAA

przyjaciel

Moja, nie moja Zatoka ...

Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia

Kubuś

Tahoe Donner 29 stycznia 2011

Niby zwykła sobota

Czas

Instruktorska Wigilia

ostatni list do przyjaciela

Fajna zabawa

Polska Wigilia na krańcach świata

Koncert kolęd

Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.

Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu

Dlaczego żołnierze płaczą...?

Święto wiecznie żywych

Dlaczego chcę być już dziadkiem

Chautauqua

Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek

Biwak w Arizonie

O wróbelku

Słowa uczą, czyny porywają

Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)

Wiatr od Bugu

Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka

Lider

Kopernik nie miał racji...!

Niedziela czterech rocznic

Spotkanie z lordem Boden Powellem

Pozlotowe refleksje

Razem życie jest piękne

AKCJA KAZACHSTAN

Żagle z blachy

Zalakowana koperta

Kiełbasa, bigos i ...

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu

Wagon pierwszej klasy

Mojej Matce

Biało–czerwona nad San Francisco

20 tysięcy ludzi na dobę…

Smoleńsk

Wycieczka we mgle

Święconka

Wiersz na Zmartwychwstanie

Niedziela Palmowa

Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu

Dwie i pół godziny z hakiem ...

Piątek 5 marca 2010 roku

Niby kolejna niedziela

Z drugiej strony sceny

Kalifornijski Opłatek ZHP

Próba

Tuzin

Boże Ciało

35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam

Belka

Pierwszy maja 2009 roku

"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"

35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

Dlaczego zolnierze placza… ?

Z. Pisanski
Z. Pisanski
wprowadzenie sztandarow do kosciola
wprowadzenie sztandarow do kosciola
sztandary_w_kosciele.png
sztandary w kosciele
Edward Martinek
Edward Martinek
Eliza Gryko
Eliza Gryko
Frank Jasinski
Frank Jasinski
Wspolne uczestnikow
Wspolne uczestnikow

    Gdy 14 listopada 2010 roku prezes Stowarzyszenia Polskich Kombatantów koła numer 49 w San Francisco - porucznik Frank Jasiński, miał przemówić podczas uroczystości rocznicowych z okazji święta odzyskania niepodległości Polski, powiedział tylko poprzez łzy kilka słów - jestem dumny, że jestem Polakiem, jestem dumny, że jest tu tyle dzieci, harcerek i harcerzy..." Poźniej pośród burzy oklasków zszedł ze sceny. Cofnijmy się jednak o kilka godzin.
    Podczas naszego harcerskiego spotkania w Sacramento, we wrześniu bieżącego roku ustaliliśmy, że północnokalifornijskie obchody rocznicy 11 listopada zrobimy w San Francisco. Harcmistrzyni Krystyna Chciuk, uczestniczka Powstania Warszawskiego, podjęła się skontaktować z księdzem Tadeuszem Rusnakiem, proboszczem kościoła Nativity, z kombatantami oraz jak to ona - trzymała od samego początku rękę na pulsie, czy aby wszystko przebiega w porządku. Częścią artystyczną zajęła się Prezes Szkoły Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek - Eliza Gryko, biorąc do współpracy dzieci ze wszystkich okolicznych ośrodków polonijnych: Sacramento, San Jose, Martinez, San Francisco i Union City. Oprawę muzyczną przygotowała niezawodna jak zwykle Agnieszka Hajdukiewicz.
    O godzinie jedenastej rano, pod komendą prezesa Jasińskiego, poczty sztandarowe wprowadziły flagi amerykańską, polską, sztandar Chorągwi Harcerzy w Stanach Zjednoczonych, koła SPK, Szkoły Języka Polskiego oraz hufców "Mazowsze" i "Kraków". Ksiądz Tadeusz rozpoczął Mszę Świętą. Oprócz widoku wypełnionego po brzegi kościoła, masy harcerskich mundurów, zapamiętania godne jest płomienne kazanie, pełne patriotycznych nut, przypomnienia historii Polski i troskliwego spojrzenia na obecną ojczyznę. Doprawdy była to warta przeżycia chwila. Modlitwę wiernych podczas mszy czytała siostra Maria Stec a także hufcowi: hm.Anna Pisańska i phm. Patrycjusz Grobelny, wspominając w niej i wojowników o polskość, i żołnierzy, i harcerstwo, i pomordowanych w Katyniu oraz ofiary katastrofy smoleńskiej; zakończyli ją wspólną recytacją zwrotki Boże coś Polskę.
    Skończyła się msza. Wyprowadzono sztandary. Wszyscy udali się do sali pod kościołem na posiłek i dalszą część uroczystości. Tam czekała patriotycznie udekorowana przez druhowstwo: Anię Hołdę, Ewę i Kazia Sobczaka, sala. Oni także wraz z KPH Ośrodka San Francisco przygotowali dla parafian, gości i weteranów jedzenie. Dziekujemy.
W rogu Sali, jedzenie dla dzieci przygotowało koło Przyjaciół Harcerstwa z Martinez z jego prezeską Ireną Grobelną, której pomagała Mariola Jaroń oraz Iwona Urbaniak. Udekorowana jak już wspomniałem przez hm.Kazimierza Sobczaka i phm. Annę Hołda scena, przypominała, że na posiłku nawet najwspanialszym dzień się ten nie kończy, czeka nas coś więcej. Po około pół godzinie przy dźwiękach odgrywanej przez Agnieszkę Hajdukiewicz - Warszawianki, poprzedzane pochodniami, wprowadzono sztandary. Odśpiewano hymny państwowe USA i Polski, odczytano Apel poległych i Przewodniczący Zarządu Okręgu ZHP w USA, hm. Zbigniew Pisański rozpoczął prowadzenie całości. Po przywitaniu głos oddał prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej w północnej Kaliforni, panu Edwardowi Martinek, który bardzo płomiennie mówił o tym co nas dzieli, a co mimo wszystko nas łączy, czyli tym kawałku ziemi w Europie. Wspomniał Nowy Sącz, posadzone tam po I Wojnie Światowej drzewo, które jest najwspanialszym pomnikiem podziękowania za patritotyzm, i o które to przenośne drzewo polecił dbać młodemu pokoleniu. Niedługo już doroczne wybory i mam osobiście cichą nadzieję, że pan Edward poprowadzi nadal spokojnie przez następną kadencję miejscowy oddział KPA, który to bywał czasem płomienny w swej działalności i opiniach.
Po nim głos zabrać miał porucznik Jasiński właśnie i wtedy zamiast słów ukazał łzy, łzy których naprawdę nie można się wstydzić, a które zamiast najpiękniejszych choćby zwrotów były zapłatą za podtrzymywanie polskości wśród najmłodszego pokolenia. Jakimż piękniejszym docenieniem mogą być dla wychowawców, dla instruktorów szczere łzy wzruszenia. żołnierze płaczą z radości! Płaczą patrząc na wyrastające kolejne pokolenia Polaków; tutaj na obczyźnie. Po tak zacnych przedmówcach, z ramienia Związhu Harcerstwa Polskiego głos zabrał druh Pisański, który przypomniał rolę młodych ludzi, harcerstwa w wielu momentach, gdy o Polskę trzeba było walczyć płacąc za to cenę najwyższą. Harcerstwo to skauting plus niepodległość - mówił - i to tę niepodległość, tę pamięć narodową chcemy właśnie przekazać młodzieży. Przekazujemy i nie poprzestaniemy przekazywać.
    Nadszedł czas inscenizacji przygotowanej przez druhnę Elizę i Agnieszkę. Rozpoczęła całość recytowania przy akompaniamencie Agnieszki - Bogurodzica. Nie masz jednak na świecie wspanialszych artystów od dzieci, od tych, które było nam zobaczyć. Pośród melodi i wersów poezji Polskę przedstawili nam: Olivia Gliński, Adam Warda, Zosia Winkel, Sara Puchalski, Kinga Lewandowski, Eryk Lewandowski, Agnieszka Witanis, Agata Gołuszek, Anaise Sobczak, Alex Warda, Maja Danek oraz grająca na końcu piosenkę Kaczmarskiego, niezawodna i z pięknym głosem - Zosia Puchalska. Nad całością czuwała cały czas pani Eliza, pilnując kolejności, dając przykład śpiewania... Czuwając.

wprowadzenie sztandarow na sale
wprowadzenie sztandarow na sale
Spotkanie chyliło się ku zakończeniu. Na scenę weszła druhna Pisańska i przedstawiła nam dwie nowomianowane instruktorki - przewodniczki: Anię Kosmalską z San Jose i Paulinę Buchcik z Martinez. Wszystkich cieszy, że zyskujemy w instruktorskim gronie młodych ludzi, mających wspaniały kontakt ze swoimi podopiecznymi, które przekazują im harcerstwo, które przekazują im polskość. Jeszcze tylko druh Zbyszek podziękował gospodarzom tego miejsca i księdzu Rusnakowi, i ośrodkowi ZHP w San Francisco, i przygotowującym program Elize i Agnieszce, i... wszystkim którzy tam byli.
    Odśpiewana wspólnie Rota zakończyła tę wspaniałą uroczystośc. Ostatnie wspólne zdjęcie, rozmowy i czas było żeganać poniektórym tak zawze przyjazne i szczególnie ciepłe o tej porze roku San Francisco. Rozjeżdżający się czuli na twarzach te niezapomniane łzy żołnierskiego wzruszenia sami nie wiedząc już, czy to na pewno tamte czy może ich własne...



Ryszard Urbaniak, hm

zdiecjaSwięto Niepodległości, San Francisco 2010
zdjęcia z 11 XI - autor : Daniel Goluszek