Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD
O palmach, barankach i zajączku
Porucznik Francis Jan Jasiński
Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia
Polska Wigilia na krańcach świata
Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.
Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu
Dlaczego chcę być już dziadkiem
Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek
Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)
Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka
Spotkanie z lordem Boden Powellem
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu
Biało–czerwona nad San Francisco
Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu
Dwie i pół godziny z hakiem ...
35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam
"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"
35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

![]() grafika jest BOGUSI KIZIOR |
Wychowywanie dzieci mimo, że jest rzeczą ogromnie przyjemną nie jest rzeczą wcale łatwą. Trzeba je karmić i ubierać, chwalić i ganić, kochać bez granic martwiąc się jednocześnie bezustannym brakiem pieniędzy. Należy uczyć je dobrych manier i szacunku, licząc się z tym, że w momentach kiedy powinny odpłacić nam latami tej nauki - nie zachowują się właściwie. Koniecznie nauczać je dobra i prawdomówności, godząc się że czasem kłamią. Lista ta jest nieskończenie długa i zawiera w sobie jedzenie warzyw, odpowiednią ilość snu, czas na naukę, modlitwę i zabawę. Wszystko to jest obowiązkiem tych, którzy są za ich dobro odpowiedzialni - rodziców. Mimo wylanych czasem łez i zmartiweń - słodkim obowiązkiem.
Na zaszczytny tytuł Matki i Ojca trzeba sobie zasłużyć ciężką nie znającą granic pracą. Tego tytułu nie uzyskuje się z chwilą narodzin; wiem, gdyż wraz z żoną wychowaliśmy trójkę wspaniałych dzieci. Zrobiliśmy to najlepiej jak tylko potrafiliśmy, poświęcając im prawie całkowicie dwadzieścia lat naszego życia. Odchodzą już w dorosłość, ale nie odchodzą wcale nasze rodzicielskie obowiązki.
Nie chcę już szczerze mówiąc “wychowywać dzieci". Chcę, aby inni - ich rodzice je wychowywali, a ja chciałbym dawać im tylko rady, służyć pomocą w potrzebie, być dla nich gdy zajdzie konieczność w dzień i w nocy, w dni powszednie i święta, w szczęściu, zdrowiu i chorobie. Zawsze !
Zamiast pilnowania jednak, czy zjedzą brokuły, jedlibyśmy czekoladę.
Zamiast sprawdzania czy się nie pobrudzą, malowalibyśmy wspólnie wszystkie okoliczne płoty.
Zamiast krzyczenia, że coś popsuły, rozbijalibyśmy młotkiem kosiarkę do trawy.
Zamiast martwienia się czy śpią, czytalibyśmy przy latarce bajki.
Jestem już gotów, aby po prostu je tylko rozpieszczać. Wziąć na siebie więcej przyjemności niż odpowiedzialności. To zaś jest przywilejem tylko tych co mają do czynienia z wnukami.
Dlatego właśnie chcę być dziadkiem.
Ryszard Urbaniak