Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD
O palmach, barankach i zajączku
Porucznik Francis Jan Jasiński
Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia
Polska Wigilia na krańcach świata
Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.
Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu
Dlaczego chcę być już dziadkiem
Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek
Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)
Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka
Spotkanie z lordem Boden Powellem
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu
Biało–czerwona nad San Francisco
Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu
Dwie i pół godziny z hakiem ...
35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam
"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"
35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

![]() autor zdjęci Krzysztof Nieborek |
![]() autor zdjęci Krzysztof Nieborek |
“Hej, hej
daleka drogo
Hej, hej
zielony lesie
Hej, hej
głęboka wodo
Hej, hej
serce nas niesie…"
… no i poniosło, te nasze harcerskie, pustynne serca daleko w góry na zielone połacie arizońskich stoków.
Wbrew pozorom, Arizona to nie tylko piasek pustyni, dzikie kojoty i kłujące kaktusy ale także przepiękne lasy, pola, łąki no i góry.
Przekonali się o tym w miniony weekend, 9-10 października 2010 roku, harcerze i harcerki z Ośrodka Harcerskiego w Phoenix. Zapytacie: “a jak to było" ?
… a było to tak.
Zaraz po zajęciach w sobotniej szkole języka polskiego, wyruszyliśmy w drogę. Po ponad dwóch godzinach jazdy samochodami, dotarliśmy do celu naszej podróży. Po szybkim i sprawnym rozpakowaniu oraz rozbiciu obozu, byliśmy tak wygłodniali, że pożarlibyśmy pewnie i niejednego kojota. Musieliśmy zadowolić się parówkami i gorącą zupą. Ta ostatnia okazała się jednak na wagę złota - robiło się bowiem jako to w naszym klimacie bywa, bardzo szybko - zimno. Kiedy nasze brzuszki zrobiły się troszkę cieplejsze i pełniejsze, buzie znowu uśmiechnięte a my coraz bardziej leniwi, przyszedł czas na sprawdzenie się w terenie. Ktoś powie: “ co w tym takiego wielkiego? Harcerz w terenie, to przecież normalne". To oczywiście, nie było by nic wielkiego tylko, że zapadła już ciemniuteńka nocka i nie jednemu z nas przypomniały się słowa naszej ukochanej Stokrotki : “… w tym gaju tak ponuro, że aż przeraża mnie"… a zadanie nie było proste; musieliśmy odnaleźć ukrytych instruktorów i nie dać się złapać. Na szczęście zabawa bezpiecznie dobiegła końca i wszyscy mogliśmy spokojnie usiąść przy naszym ukochanym, harcerskim ognisku, które znów płonęło jasnym, ciepłym ogniem, gromadząc wszystkich wokół, otulając żarem zlotych płomieni i w pewnym momencie dając nam znak, że gawędy nadszedł już czas. Na prośbę harcerek, które je prowadziły, wymyślając dla nas coraz to nowsze gry i zabawy, wymagające czasem nie lada sprawności fizycznej, gawędę powiedział druh Szymon Latocha. Wsłuchani w spokojny głos naszego druha, analizowaliśmy każde jego słowo.
Mówił bowiem o czymś bardzo prostym a jakże ważnym w naszej ziemskiej wędrówce - o przyjaźni. Same cisnęły się na usta słowa innej, znanej piosenki:
“Hej, przyjaciele - zostańcie ze mną
Przecież wszystko to, co miałem, oddałem wam.
Hej, przyjaciele - choć chwilę jedną.
Znowu w życiu mi nie wyszło, znowu jestem sam."
Dziś jedno wiemy już na pewno:
“Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
Co połączyła nas,
Nie pozwolimy by ją starł
Nieubłagany czas
Kto raz przyjaźni poznał czar
Nie będzie trwonił słów
Przy innym ogniu w inną noc
Do zobaczenia znów…"
Za harcerskich przyjaciół: Renię Latochę, Jacka Jońca, Krzysztofa Nieborka, Andrzeja Mańkowskiego oraz Elżbietę Oppman
spisała
Małgorzta Krupczyńska, pwd