Wrześniowy Festiwal i koncert zespołu LOMBARD
O palmach, barankach i zajączku
Porucznik Francis Jan Jasiński
Niedziela 27 lutego 2011 roku, Martinez, Kalifornia
Polska Wigilia na krańcach świata
Pierwsza zbiórka. Ostatnia zbiórka.
Piątkowy wieczór najlepiej spędzić w ... Paryżu
Dlaczego chcę być już dziadkiem
Koniec długiej drogi i jeszcze jeden początek
Claude Monet i nie tylko (a nawet dużo więcej)
Spływ pontonowy 2010 - Magda Gosciscka
Spotkanie z lordem Boden Powellem
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
O kapryśnej pogodzie i przylatującym księdzu
Biało–czerwona nad San Francisco
Sobota 27 marca 2010 roku, godzina 12:32 po południu
Dwie i pół godziny z hakiem ...
35 rocznica powstania polskiej unii kredytowej Polam
"poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja"
35-lecie harcerstwa przy Szkole Języka Polskiego imienia Jana Pawła II w północnej Kalifornii.

![]() |
Niektóre rzeczy trzeba prze żyć samemu, nie można ich sobie wyobra żać, nie można myśleć, że się wie jakie one są, ich smak poznaje się jedynie poprzez doświadczenie. Takim jest zlot. Refleksji po nim jest tyle ilu uczestników. Poniżej zamieszczam moje. Nie są one być możę o sprawach wielkich zegrzańskiego zlotu, ale są z pewnością wspomnieniem części tych, którzy jako uczestnicy tego historycznego spotkania pozwolili na jego wypełnienie sobą. Zlot 100–lecia ZHP działającego poza granicami kraju, który odbył się w Polsce w dniach 24 lipca - 7 sierpnia 2010 roku przeszedł do wspaniałej historii.
Będąc podczas poprzedniego zlotu w Maryland w komendzie zlotu harcerzy, czułem pewne oddalenie od codzienności harcerskiego życia. Tym razem przyjąłem na siebie funkcję gospodarza w mieszanym podobozie kaliofornijsko–michigańsko–australijskim “Barbakan", którego komendantem był phm.Marek Tuszyński. Nie wylądowałem na koniec zlotu w wykopanym przez harcerzy fortecznym rowie tylko dlatego, i ż z kucharską odsieczą pospieszył mi phm.Kazimierz Sobczak. Gotował wspaniale. Dzięki temu mogłem spełnić jeden z moich celów i poznać jako komendant chorągwi w Stanach Zjednoczonych zarówno moich kolegów instruktorów jak i harcerską i wędrowniczą młodzież. Na zawsze też pamiętał będę oboźnego pwd.Bartka Maskę, który i to nawet pomyłkowo dwukrotnie przeżył podczas tamtych dni swoje dziewiętnaste urodziny jak i nie przepadającego za moimi dowcipami, doskonałego instruktora z Australii - pwd. Rafała Drożdż. Cieszyły mnie sporadyczne spotkania i z hm.Teresą Ciecierską – Przewodniczącą ZHP i Komendantką Zlotu, z hm.Robertem Rozpędzihowskim - Komendantem Chorągwi w Wielkiej Brytani i Komendantem Zlotu Harcerzy, Komendantami Chorągwi Harcerzy z Kanady i Australii: hm.Januszem Tomczakiem i hm.Olkiem Paszkiewiczem oraz oczywiście z Zastępcą Komendanta Zlotu i Naczelnikiem Harcerzy - hm.Andrzejem Borowym. Poznałem całą masę wspaniałych instruktorek i instruktorów ze wszystkich kontynentów. Żadko dochodzi do tego typu spotkań.
Chorągiew harcerzy w USA poprzez udział 21 MDH z Clark w New Jersey zdobyła zaszczytne I miejsce oraz puchar przechodni. Jest to doskonale zgrana z sobą drużyna pod wspaniałym dowódctwem zarówno phm.Roberta Suchockiego jak i jego poprzedników i następców. Reprezentują sobą jeden z najwyższych poziomów harcerskiego wyszkolenia. Oprócz niej w trzech innych harcerskich podobozach ze Stanów Zjednoczopnych harcerska brać z hufców Warmia, Warta, Kresy i Kraków przeżywała pod wodzą phm.Zygmunta Figola, phm.Marka Tuszyńskiego oraz phm.Adama Pacholarza swe niepowtarzalne dni. W podobozach wędrowników phm.Billy Perucki oraz phm.Grzegorz Horelik wspaniale dawali sobie radę ze starszą młodzieżą. Czy to podczs wizytacji, czy to podczas harcerskich zajęć dane mi było poznać ich wszystkich. Zawiązana więź przetrwa wszystkie próby czasu. Młodzież jak to młodzież ma dokładnie te same lepsze i gorsze strony niezależnie od położenia geograficznego. Instruktorzy natomiast są wspaniałymi ludźmi poświęcającymi całych siebie jej wychowaniu. Niezależnie z kim z USA bym rozmwiał, takie samo odnosiłem wrażenie. Dziękuję Wam, żę mogę za waszym przykładem kontunuować nadal swą służbę.
Wykorzystując na zlocie obecność dru żyny z Kazachstanu, przekazałem im wpierw sam, a po przybyciu Phm.Patryka Grobelnego kolejne kilklaset dolarów. W sumie osiemset. Z pewnością pamiętać będą przyjaciół z dalekich Stanów… podobnie jak i ja służących mi ogrpmną pomocą instruktorów z ZHR.
Chorągiew Harcerzy w Stanach Zjednoczonych okazała podczas zlotu jak wspaniale działającym i to nawet w najtrudniejszych warunkach, jesteśmy zespołem. Gdy jak to często podczas takiego rozmiaru przedsięwzięć bywa napotkaliśmy trudności z zaopatrzeniem, wynajęliśmy samochód i wszyscy zaczęliśmy zakupywać żywność bezpośrednio w sklepie. Gdy trzech młodych instruktorów popadło w konflikt z harcerskim prawem, również współnie podjęliśmy bardzo zdecydowane kroki. Gdy zaś w końcu dwóch z nas: pwd.Robert Suchocki i pwd.Dominik Pilch miało otrzymać stopień podharcmistrza, również razem dopilnowaliśmy aby rzeczy były dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Awans otrzymali i bardzo im tego gratuluję.
Zlot przeminął. Doceniając ogromny wkład pracy wszystkich komend, bardzo im ze swej strony dziękuję iż doprowadzili do niego; mimo przeciwności, zmęczenia. Włożyli w to nadludzką często pracę. Dziękuję. Kolejny zlot za sześć lat. Być może uda nam się w międzyczsie zrobić mini zlot dla wszystkich z terenu USA. Pracy jednak dla wszystkich chętnych nie zabraknie. Jest nas wielu. Czeka nas wspaniała przyszłość w ramach naszego ZHP.
CZUWAJ!
Ryszard Urbaniak, hm