Ryszard Urbaniak

Pierwszy maja 2009 roku

Do tej pory dzień pierwszego maja kojarzył mi się ze szturmówkami, z którymi zaganiano nas na "nieobowiązkowy" komunistyczny pochód. Nie wydawało mi się, że cokolwiek jest w stanie zatrzeć wstręt do tamtych szkolnych wspomnień. A jednak ...


Zaczęło się niewinnie. W komputerowej skrzynce pocztowej znalazłem maila. Wyglądał jak kolejny śmieć jakich nie mało. Znajdujące się jednak w tekście polskie nazwiska sprawiły, że zacząłem go czytać. Konsulowie honorowi Rzeczpospolitej Polskiej: Christopher Kerosky i Thaddeus Taube wraz z reprezentującym burmistrza miasta San Francisco, Stevem Kawa, zapraszali mnie na uroczystość ogłoszenia dnia polskiego i wciągnięcia polskiej flagi na ratusz tegoż miasta. O godzinie dziesiątej rano, w piątek. Tak, powodująca do tej pory niechęć data - 1 maja, miała utkwić w mej pamięci jako szczególny, pełen niepowstrzymywalnych wzruszeń, dzień.


Rankiem zajechałem pod dom Pani Haliny Butler. Czekał tam już prezes Koła byłych Żołnierzy AK, mjr Zdzisław Jarkiewicz, phm i wraz z nimi AK-owcami podjechaliśmy do najbliższego przystanku kolejki podmiejskiej. Podróż upłynęła nam na rozmowie. Oni w swych kombatanckich mundurach z orderami, ja w harcerskim mundurze. Jak przystało, więcej niż trochę przed czasem, dojechaliśmy do centrum i spokojnie doszliśmy do miejskiego ratusza. San Francisco przywitało nas ciepłym, majowym, rozpoczętym kilkoma niewinnymi kroplami, deszczem.

Ratusz jest piękny. Weszliśmy rozłożystymi schodami, zatrzymując się na piętrze, aby zaczerpnąć oddechu tuż przed wejściem do pokoju numer 200. Siedziba burmistrza - Gavina Newsom. W środku już kilkunastu Polaków. Przybywa więcej. Przywitania; szmer rozmów. Wśród obecnych poznaję Prezeskę Domu Polskiego Anię Słonina, oraz Łowiczan - Mary Key Stulvan. Widzę wiceprezesa KPA - mec. Grzybowskego, Edmunda Lewandowskiego oraz Andrzeja Szafrańskiego. Nie zabrakło oczywiście Hm Krystyny Chciuk. Jest również reprezentantka Szkoły Języka Polskiego - Rhonda Andrade, wiele znanych mi z widzenia tylko osób; w sumie około trzydziestu. Rozmawiamy. Mija godzina dziesiąta. Na balkon wychodzą nasi konsulowie honorowi wraz z przedstawicielem burmistrza Stevem Kawa (polskiego pochodzenia). Deszcz. Pośród zatrzymanych oddechów powoli, majestatycznie wciągają naszą biało-czerwoną na maszt. Polska flaga zaczyna dumnie powiewać nad tym niezwykłym miastem. Wzruszenie. Zdjęcia. Przechodzimy do sali obok na lampkę szampana i truskawki. Menu dobrane podobno do naszych barw narodowych. Przemówienia. Konsulowie oraz przedstawiciel Kongresu Poloni Amerykańskiej otrzymują dokumenty proklamujące dzień trzeciego maja dniem polskim w San Francisco. Jesteśmy tu dziś, gdyż w weekend ratusz nie urzęduje. Słyszymy o nawiązaniu siostrzanego kontaktu z Krakowem. Kraków - to przecież również nazwa naszego hufca. Trudno się rozejść. W niedzielę spotkamy się jednak znów w San Francisco, w parku Golden Gate na dorocznym polskim festiwalu i kiermaszu.


Wracając do domu z mymi współtowarzyszami podróży rozmawialiśmy i o tym niezwykłym momencie histori, o Poloni, o minionym życiu i o planach a przyszłość oczywiście. Tych mamy wiele. To dobrze. To bardzo dobrze.


Czuję wdzięczność do mec. Keroskiego, że mnie zaprosił, że mogłem być tego wszystkiego świadkiem.


CZUWAJ!

Comments

grlrwww
30 Aug 2010, 05:56
vmv2tD <a href="http://ybpumlythlso.com/">ybpumlythlso</a>, [url=http://huiwcigwvibj.com/]huiwcigwvibj[/url], [link=http://fkmsukxiholl.com/]fkmsukxiholl[/link], http://lcmlkckmzwyw.com/
*Name:
Email:
Notify me about new comments on this page
Hide my email
*Text:
 
Powered by Scriptsmill Comments Script