Jacek Matysiak

Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. IV)



Oceny i dywagacje

Zaciekłe walki w Polsce zżerały niemiecki sprzęt pancerny angażując większość ich sił (ok. 70%), alianci nie będą mieli już nigdy tak dużej szansy aby skrócić wojnę. Za tę krótkowzroczność będą musieli drogo zapłacić. Mamy popularne obrazy niemieckich zagonów pancernych, ale armia niemiecka miała na wyposażeniu ok.600 tys koni . Szacuje się, że Niemcy w latach 1934–39r. wydały ok. $40 mld na zbrojenia, Polska ok. $ 1/2mld (tj. 80 razy mniej!). Generalnie ujmując Beck prowadził politykę zagraniczną państwa, którego położenie pomiędzy wielkimi mocarstwami było najważniejszym problemem w całym okresie jego istnienia.

Co do Niemiec, to Beck nie był jedynym z ważnych europejskich polityków którzy "wierzyli" Hitlerowi. W towarzystwie tym odnajdujemy premiera Anglii Chamberlaina, Francji Daladiera, Czechosłowacji i wielu innych (chociażby towarzysz Stalin aż do 22czerwca 1941). Na marginesie krytyków Becka będących zwolennikami Paryża, godzi się przypomnieć iż Benesz będąc nad wyraz profrancuski pozostawiony był w godzinie próby bez żadnych – nawet papierowych gwarancji francuskich.

Jednak wydaje się, że szczególnie tysiącletnia historia Polski interpretowana w kombinacji z ówczesną geopolityką nie powinny Beckowi pozwalać na zaufanie do niemieckich ruchów nacjonalistycznych. Nieszczęściem było, że Beck uważający się za najlepszego spadkobiercę politycznej myśli Marszałka identyfikował jego wcześniejsze idee z własnymi i nadawał im taką samą absolutną wartość uważając, w zmieniającym się świecie, siebie za polityka nieomylnego. Błyskotliwe przemówienie z 5 maja 1939r. o honorze, w żadnej mierze nie miało się do szybkiej ucieczki do Rumunii i opuszczenia walczących Polaków, ale jakie było lepsze wyjście? Czas pokazał, że Beck nie dopracował szczegółów tranzytu rządu polskiego ze stroną rumuńską, co i na nim się zemściło. Zarzuca mu się arogancję w stosunku do króla Rumunów Karola II oraz że zbyt szybko zwolnił Rumunów z wypełnienia sojuszniczych zobowiązań.

Patrząc ogólnie: Niemcy rosły szybko w siłę i przy rewolucyjnej, "rock star" dyplomacji Hitlera, oszołomiony zachód próbował go uspokoić, oswoić i skierować na wschód, Hitler jednak porozumiał się ze Stalinem. Ale zachód nie mógł zaakceptować dynamizmu potęgi Hitlera i wojny nie dałoby się uniknąć. Polska była tylko geograficznie koniecznym epizodem tej wojny, tak dla Zachodu jak i dla Hitlera. Ciężko rozchorowaliśmy się w przeciągu historii.


Karta rosyjska

W dyskusjach historyków, a nawet wojskowych II Rzeczpospolitej pojawia się opinia, że Beck absolutnie nie rozegrał karty rosyjskiej. Gdybanie w tej dziedzinie nie należy do najłatwiejszych. Niektórzy, wg. mnie, krótkowzrocznie ( szczególnie wojskowi np. gen. T. Kutrzeba) sugerowali dobrodziejstwo usztywnienia polskiej obrony kilkunastoma dywizjami sowieckimi zarzucając Beckowi niewykorzystanie tej potencjalnej możliwości. Dziś przy całej dostępnej wiedzy na temat natury sowieckiego systemu pachnie to wręcz polityczną nekrologią.

Wiemy, że skończyłoby się to "usztywnieniem" II Rzeczypospolitej i jej "braterskim" rozbiorem tak jak się stało na piśmie 23 sierpnia, a w materii nieco później. Wydaje się, że Beck dość dobrze znał kartę rosyjską i dlatego jej nie użył. Niech potwierdzeniem powyższego będzie jego wypowiedz tuż po zawarciu układu z 31 lipca 1941r. (Sikorski – Majski), kiedy zrezygnowany były sternik polskiej polityki zagranicznej rzekł: "Już mnie więcej nie potrzebują". Czy wiedział wówczas, że Rzeczpospolita już straciła swoją niepodległość? To zaniedbanie odcinka sowieckiego, a właściwie "uśpienie" czujności i niebezpieczeństwa z tej strony wyjaśniają dopiero archiwa. U boku Becka działał sowiecki szpieg ppłk.Tadeusz Kobylański, zaufany prezydenta Mościckiego (dyr. departamentu wschodniego MSZ), który miał wgląd w politykę wschodnią ale i ją kształtował.

Karta niemiecka

Beck nie mógł sprzymierzyć się z Hitlerem, ktoś powiedział, że byłby to sojusz między głodnym człowiekiem a kawałkiem chleba. Odpowiedzią byłby sojusz Anglii, Francji i Rosji , (później USA) i wojna. Trudno sobie wprost wyobrazić 30 polskich dywizji pod Moskwą (byliśmy już tam z Napoleonem, tym razem zgodziliśmy się z T. Kościuszką, który Napoleonowi odmówił), poza tym Hitler planował pozostawienie na ziemiach polskich tylko 10 mln. niewolników Rzeszy, reszcie fundował wycieczkę za Ural. Ewentualne uczestnictwo w pakcie antykominternowskim z Hitlerem nie przeszłoby przez gardło polskim elitom które 20 lat wcześniej walczyły o niepodległość i jak zareagowałby na to kościół katolicki?

Możliwe konsekwencje

Groza bierze, kiedy pomyślimy co by z nami zrobił Stalin, kiedy karta wybranego (z Hitlerem) "mniejszego zła" odwróciłaby się. Może skończyłoby się na jakiejś "Republice Krakowskiej" z wdową po Feliksie Edmundowiczu –Zofią Dzierżyńską jako prezydentem. Nie bylibyśmy już przedmiotem targów zwycięskich aliantów; pies z kulawą nogą nie upomniałby się o polskich "faszystów". Przecież Stalin i tak nazywał żołnierzy AK – faszystami(!). Nie wspomnę o ewentualnym losie polskich kobiet na trasie przejścia Armii Czerwonej. Rezultatem wyprawy na Moskwę byłyby dotkliwe straty. Po klęsce Niemców w Rosji Stalin zaciągnąłby Polaków do

Armii Czerwonej; do tego do dziś budzilibyśmy się na post–faszystowskim kacu. Rozpatrując wariant porozumienia z Czechosłowacją w 1938 r. przeciw Niemcom, w sojuszu z "wojowniczą" Francją i Anglią, "usztywnieni" zostalibyśmy przez bratnią armię sowiecką. Tym, którzy porównać chcą sytuację aliantów Hitlera (np. Węgry czy Rumunia) trzeba polecić atlas geograficzny oraz zapoznanie się z niemieckimi stratami terytorialnymi na rzecz Polski w wyniku Traktatu Wersalskiego (1919). Trochę rozsądku. Ale Beck, przy swojej inteligencji mógł przewidzieć, że udzielenie Polsce gwarancji przez Francję i Anglię, w perspektywie odda Polskę sowietom.

Beck miał rację

Trzeba zauważyć, że koncepcja J. Piłsudskiego na temat dwóch wrogów wzięła się z położenia geopolitycznego jak i z naszych doświadczeń historycznych. Polacy dumni ze swojej niepodległości, nie mieli zamiaru przelewać krwi za Hitlera przeciwko Sowietom, albo ze Stalinem przeciwko Hitlerowi; przecież przez 20 lat byli niepodlegli. Beck w sensie strategicznym miał rację. Polska z całym swoim obciążeniem jako państwo po przeszło 120 latach odrodzone, wybrała trudną drogę aby pod koniec wojny stanąć (co prawda oszukana) w obozie zwycięzców. Przez to będąc przedmiotem targów między zwycięskim wschodem a zachodem, geopolitycznie w sowieckiej sferze wpływów, ucierpiała wydaje się mniej, niż gdyby przyjęła inną postawę w latach 1938–39

Koniec

Kiedy Beck został internowany w Rumunii, Niemcy wywierali ogromną presję aby go przekazać Rzeszy, a przynajmniej nie wypuścić. Również rząd Sikorskiego i wszechwładny amb. L. Noel robili wszystko, aby Beck nie wydostał się z Rumunii. Były propozycje ucieczek: przez ambasadora Turcji (Beck odmówił), o innym planie ucieczki poinformowała polska sekcja BBC zanim doszło do ucieczki. Ambasador USA "Tony"Drexel Biddle, nawet załatwił Beckowi posadę na Uniwersytecie w Pensylwanii. Roosevelt (wg. Andrzeja Becka) chciał użyć Becka z powodu jego doświadczenia w Lidze Narodów, do prac nad tworzeniem Narodów Zjednoczonych. Wielkość Becka polegała na tym, że w przeciwieństwie do innych ministrów Europy,nie ugiął się przed Hitlerem (historyk Peter Raina), opóźniając wybuch wojny spowodował, że Polska weszła do II wojny światowej nie izolowana, ale sprzymierzona z największą potęgą Europy, Anglią (prof. Piotr Wandycz).

Interesującym źródłem informacji na temat ostatnich lat Becka z internowania w Rumunii jest Leopold Unger (polski Żyd ze Lwowa), który będąc kolegą "Buby", pasierbicy ministra, zamieszkał z Beckami, razem z około setką agentów ochrony. Beck grał w brydża, budował modele statków, dużo palił. Mówił Ungerowi, że będą nowe granice, że Rosjanie nie wycofają się z Polski, ale następnej wojny długo nie będzie, wydawało też się, że bardziej kochał wojsko niż dyplomację. Zmarł na gruźlicę 5 czerwca 1944 w wiosce Stanesti, gdzie opiekowała się nim żona Jadwiga w dwuizbowej lepiance bez kanalizacji.

W 1991r. Andrzej Beck (syn z pierwszego małżeństwa, który przeszedł przez Rumunię, Włochy, Anglię, USA, pod koniec wojny wstąpił do Armii Polskiej na Zachodzie), przy pomocy min. spraw zagr. K. Skubiszewskiego sprowadził prochy ojca i pochował na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (obecny był b. sekretarz Becka, Ludwik Łubieński).

Oceny kolegów

Pozwolę sobie na zakończenie przedstawić kilka "źródłowych" wypowiedzi o sytuacji Polski w 1939r., jak i opinii o sterniku polskiej polityki zagranicznej:
Olgierd Terlecki, historyk