Jacek Matysiak

Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. II)




Anschluss Austrii

12 czerwca 1938r. Werhmacht wkroczył do Austrii, a następnego dnia Niemcy proklamowały wcielenie Austrii do Rzeszy. Wcześniej Niemcy zabiegały o zapewnienie sobie neutralności rządu polskiego w sprawie Anschlussu. Beck odpowiedział Goringowi, że Polska posiada w Austrii interesy jedynie gospodarcze. Również rząd polski jako jeden z pierwszych uznał Anschluss jako fakt dokonany.

Dziwić może jak mąż stanu takiej miary i doświadczenia jak Beck mógł uczynić podobne błędy strategiczne. Przecież likwidacja niepodległej Austrii, zapowiadała likwidację Czechosłowacji, paraliżowała Budapeszt, neutralizowała Bukareszt, niszczyła doszczętnie polskie plany międzymorza. Beckowska koncepcja międzymorza polegała na przeciwstawieniu potędze obydwu sąsiadów tzw. trzeciej siły. Miał nią być związek państw neutralnych będących w podobnej sytuacji co Polska. Obejmowałaby ona państwa leżące między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem (z nieszczęsnym wykluczeniem Litwy i Czechosłowacji).

Pozostali partnerzy nie byli niestety skłonni do zachowań w myśl koncepcji Becka a i czas na to stawał się coraz mniej odpowiedni. Przy zgodzie Becka Europa Środkowa stawała się domeną Niemiec, a porządek ustanowiony w Wersalu na którym opierało się bezpieczeństwo Polski został poważnie zagrożony. Wypada przypomnieć,że jeszcze marsz. Piłsudski przepowiadał takież zachowanie Polski wobec ewentualnego Anschlussu. Polska nie miała szerokiego pola manewru. Jednak rządząca elita IIRP, mimo wspaniałych raportów attache wojskowego w Berlinie płk.A. Szymańskiego, niezbyt orientowała się w zbliżającej się katastrofie. Ambasador A. Wysocki podaje, że już wiosną 1938 r. ostrzegał prezydenta Mościckiego, że po zajęciu Austrii Niemcy staną się najpotężniejszym militarnie mocarstwem Europy. Prezydent przerwał mu i rzekł: Ach panie Wysocki! Jakże może Pan powtarzać takie bajki! Przecież ten cały hitleryzm chwieje się w posadach. Hitler nie dowierza nikomu i dlatego objął naczelne dowództwo, bo nie jest pewien armii. A wiadomo przecież co to znaczy!.

W tym czasie udało się Beckowi uregulować przy pomocy ultimatum stosunki dyplomatyczne z Litwą ("Wodzu prowadź nas na Kowno!"), ale fakt postawienia ultimatum wywołał w świecie skojarzenia, że Polska posługuje się szantażem w stosunkach międzynarodowych podobnie jak Niemcy. Trzeba przyznać, że ultimatum było bardzo wyważone i ograniczone do minimum.

Zajęcie Czechosłowacji

Po Austrii, Hitler zabrał się do likwidacji Czechosłowacji, czyniąc przygotowania do zdobycia koniecznej wielkiemu narodowi niemieckiemu przestrzeni życiowej na wschodzie. Na jego drodze w następnym etapie stanie Rzeczpospolita, którą Hitler planował podporządkować sobie metodami pokojowymi (obiecując Polsce np. Ukrainę) lub zbrojnie jeśliby zachodziła taka potrzeba. Tymczasem optując za pierwszym wariantem pozwalał Beckowi grać rolę partnera współpracującego w oczach światowej opinii publicznej w dziele zaprowadzenia niemieckiego porządku w Europie.

Jeszcze w 1936r. gen. Gamelin wracając z Warszawy przez Pragę wziął list od Benesza i wręczył go Rydzowi-Śmigłemu bawiącemu w Paryżu. List zawierał akcenty polemiczne, ale i sugestie zbliżenia polsko-czechosłowackiego, aż do sojuszu militarnego pod patronatem Francji włącznie. Po przestudiowaniu listu Rydz-Śmigły oświadczył, że osobiście uważa, że solidarność obu krajów jest konieczna. Kiedy francuskie gazety ogłosiły, że nastąpiło zbliżenie polsko-czechosłowackie, min. Beck ogłosił ostre dementi w tej sprawie.

Wygląda na to, że Beck rozbiór Czechosłowacji widział jako budowę nowego ładu w Europie, a nie okrążanie Polski w pochodzie Hitlera na Wschód.

12 maja 1938r. Moscicki, Rydz-Śmigły i Beck uzgodnili na Zamku, że nie będą zaciągane żadne zobowiązania polityczne wobec Czechosłowacji. Beck spodziewał się rozłupania Czechosłowacji na dwa narodowe człony: czeski i słowacki, planując część słowacką wziąć pod protektorat polski, zaś Rus Zakarpacką chciał oddać Węgrom. Oto jak pragnął w nowych warunkach realizować “koncepcje Miedzymorza", poczynając od wspólnej granicy z Węgrami. Wydaje się, że strategia polska wymagała ze względu na długość granicy z Niemcami chronienia tych pozycji, które już istniały – taką była Czechosłowacja. Z punktu widzenia strategicznego ocalenie Czechosłowacji było dla Polski sprawa życia i śmierci. Tak też widzieli sprawę Niemcy. Jeszcze 7 lipca 1938r. Hitler wydając dyrektywy do rozbicia Czechosłowacji, nie był pewien czy Polska nie uderzy wtedy na Niemcy, którym daleko jeszcze było do pełnej gotowości bojowej w tym czasie. Wypada przypomnieć, że połączone siły polsko-czechosłowackie mogłyby razem wystawić co najmniej 80 do 85 związków taktycznych, 1500 czołgów i 1600 samolotów. Bardzo ważnym elementem byłby również silnie rozwinięty czeski przemysł zbrojeniowy o dużych mocach produkcyjnych oraz dogodne strategiczne pozycje wyjściowe w stosunku do niemieckich baz wypadowych ze Sląska.

Było jednak inaczej. Nie było już polityki równego dystansu, było uczestnictwo w bardzo aktywnej karuzeli politycznej reżyserowanej w Berlinie, a podejmowane z konieczności w Warszawie. Beck prowadził jak najbardziej ostrożną i przyjazną politykę z Niemcami, czując zbliżające się niebezpieczeństwo chciał zyskać na czasie i poprawić sytuację obronną Polski. Zaczynał jednak nabierać niepokoju. W styczniu 1938r. Hitler, jak nigdy przedtem był kategoryczny wobec Becka w swoich zapewnieniach co do nienaruszalności bezpośrednich i pośrednich interesów polskich. Podobne stosunki Beck wypracował z Mussolinim: w marcu 1938r. Wielki Faszysta zapewnił go, że nie pozwoli na usadowienie się komunistów w Hiszpanii. Beck wykorzystywał niechęć Mussoliniego do niemieckiego Anschlussu sąsiedniej Austrii. Przedmiotem trosk Becka i jego obydwu faszystowskich partnerów była sytuacja we Francji, gdzie byli zaniepokojeni szerzeniem się komunistycznej propagandy jako efektów zbliżania się Francji do Rosji. Na skutek nacisków Becka nie wyciągano konsekwencji w stosunku do organizacji hitlerowskich w Polsce, do jej szkoleń i różnych form organizacyjnych. Beck m.in. przeciwdziałał bojowej polityce wojewody Grażyńskiego na Śląsku. Rozciągnął cenzurę na antyhitlerowskie artykuły w prasie polskiej, zabraniał również organizowania imprez o zabarwieniu antyniemieckim. Z dzisiejszych pozycji nie było to zbyt mądre.

Wydaje się, że Beck był trafnie przekonany co do nieuniknionego końca Czechosłowacji. W “Ostatnim Raporcie": pisał: …wynikało wyraźnie, że Anglia o czeskie interesy nie będzie się bić. Nie tylko bowiem Beck ustępował i dostosowywał się do rytmu hitlerowskiej polityki, przysłowiowy duch Monachium był przecież powszechny w całej Europie. Pozostaje jeden problem: Czy nie zbyt łatwo zapatrzył się Beck w reakcje Anglii i Francji, przecież to Rzeczpospolita graniczyła z III Rzeszą i Czechosłowacją, nie zaś Anglia. Podczas omawiania wyżej wymienionej sytuacji na Zamku, Beck postawił następujące tezy: Czesi nie będą się bić, państwa zachodnie nie są w stanie moralnie jak i materialnie działać na ich korzyść, podobnie jest z Rosją Sowiecką. Co do polskiego stanowiska, triumwirat na Zamku ustalił, że Polska nie może rozpocząć jako pierwsza akcji wojskowej przeciw Czechosłowacji, ale nie odstąpi od żądania zwrotu Zaolzia (ustalone to było jeszcze między Beckiem a Piłsudskim we wrześniu 1934r)

Czesi faktycznie nie byli aniołami, W. Witos wielki przyjaciel Czechów i Słowaków pisał w czasie swojego azylu politycznego w Czechosłowacji:"..w stosunku do Polski, rząd czechosłowacki posługiwał się nie tylko przemocą, ale też zdradą, połamawszy wszystkie dobrowolnie zawarte umowy.".

Rozpętano demagogiczną propagandę o prześladowaniu braci-Polaków w Czechosłowacji, choć to samo działo się z Polakami w Niemczech i w Gdańsku. Idylla polsko-niemiecka trwała. 20 września Hitler oświadczył ambasadorowi Lipskiemu, że w razie konfliktu zbrojnego polsko-czechosłowackiego Niemcy staną po stronie polskiej (sic!). Lipski odwzajemnił się informacją, że rząd polski sparaliżował akcję sowiecką w sprawie Czechosłowacji poprzez manewry wojskowe na Wołyniu. Przypo minał również, że w ciagu minionego lata rząd polski odrzucił czterokrotnie propozycje międzynarodowe na rzecz obrony Czechosłowacji. Dodał poufnie, że 21 września nastąpi koncentracja sił polskich na południu Sląska, ale nie przeciw Niemcom. Gdyby Francja i Anglia nie rzuciły cynicznie Czechosłowacji na pożarcie Hitlerowi to oczywiście Beck by ich poparł, zgodnie z przypadkiem remilitaryzacji Nadrenii (marzec 1936r.), kiedy zażądał wspólnej interwencji, ale Francja zaprzepaściła i tę okazję i Beck tego się spodziewał.

Istniały rozsądne głosy wśród polskich kół wojskowych na temat koniecznego wspólnego frontu przeciwniemieckiego z Czechosłowacją, podobne głosy również docierały do Śmigłego ze strony sztabowców czechosłowackich. Sondowali oni koła polskie od końca 1937r. przez attachat w Bukareszcie i później w Moskwie. Dopiero jednak pod koniec września 1938r. przyszły 2 listy od prezydenta Benesza i min.spraw zagr. Krofty z wolą poprawienia wzajemnych stosunków i naprawienia polskich krzywd na Zaolziu. Zbyt późno, szkoda. Ale sukces uzyskany w Czechosłowacji wspólnie z Niemcami miał być już tylko sukcesem niemieckim. Niestety wszystko co Beck robił wyglądało w oczach świata na synchronizację polityki zagranicznej Polski z polityką zagraniczną III Rzeszy.

W Monachium polskich postulatów, mimo starań Becka nie uwzględniono, dlatego postawienie żądań Czechom bezpośrednio było ze strony Becka demonstracyjnym protestem przeciwko niekonsultowaniu naszego stanowiska i interesów. 1 października 1938r. Czechosłowacja przyjęła żądania polskie. Hitler nie był zadowolony. Dzień później oddziały polskie pod dowództwem gen. Wł. Bortnowskiego, wkroczyły na Zaolzie. Generał Hrabczyk reprezentujący stronę czechosłowacką w przejmowaniu Zaolzia wyraził przekonanie, iż Polska niedługo odda to terytorium Hitlerowi. Polacy świętowali, nawet Paderewski przysłał telegram gratulacyjny Mościckiemu. Niestety opozycja polska poparła polską politykę Becka wobec Czechosłowacji (wyjątek – J. Giertych plus nieliczni).

Po Monachium (29-30 wrzesnia 1938r.), Beck obawiał się, że Niemcy zajmą całe terytorium Czechosłowacji i wtedy zażądają od Polski Gdańska i autostrady w zamian za Zaolzie. Dlatego wystosował ultimatum z 30 wrzesnia, aby uprzedzić taką sytuację.

Lawinowo nasza sytuacja strategiczna zmieniała się na gorszą, później w przemówieniu do Reichstagu z 28 kwietnia po zajęciu reszty Czech, Hitler podsumował swoje zdobycze: 1,500 samolotów, 469 czołgów, 500 dział przeciwlotniczych, ponad 43,000 karabinów maszynowych, 1 mln karabinów, 1bln sztuk amunicji etc.

Podsumowując ten okres wydarzeń, zauważyć można, że Beck wiedział, że sprawa polskiej niepodległości znalazła się na równi pochyłej, dalsze uprawianie polityki bilateralnej przestało mieć sens. Myślał o sobie, że gra w szachy z Hitlerem, a tu zaczęło wyglądać na to, że może jest tylko jednym z pionków na szachownicy. Polska będąc produktem traktatu wersalskiego nie znalazła partnerów na arenie międzynarodowej aby nie dopuścić do jego zmian (np. Nadrenia, Czechosłowacja), stąd przyjęła kurs na samodzielność. Teraz przestało to wystarczać, trzeba było wzmóc aktywność w wypracowaniu ściślejszego sojuszu z Francją i jeśli to tylko możliwe (o czym marzył J. Piłsudski) z prawdziwym mocarstwem światowym–Anglią. Ale o tym w kolejnej części.



Jacek K. Matysiak



Część III