Jacek Matysiak

Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. I)



Próba spojrzenia na politykę zagraniczną przez pryzmat działań jej ostatniego kierownika płk.dypl. Józefa Becka ciągle pozostaje atrakcyjną przygodą intelektualną. W ciągu ponad pół wieku poświęcono analizie przyczyn upadku II Rzeczpospolitej setki opracowań i przyczynków tak w kraju, jak i za granicą.

Podejmując ten temat spróbujmy najpierw odpowiedzieć na pytania: kim był i jakie miejsce zajmował Józef Beck w kołach politycznych II Rzeczpospolitej, oraz w jakich międzynarodowych realiach okresu międzywojennego przyszło mu reprezentować polską rację stanu. Część pierwsza obejmuje okres do kryzysu czeskiego.

Na początek kilka słów o Becku. Wychowany w patriotycznej rodzinie (ur. 4X1894 w Warszawie, pochodzenie flandryjskie, wg. innych żydowskie), w sierpniu 1914 roku w przededniu swoich 20–tych urodzin trafia do Legionów, do artylerii. Po licznych bojach i misjach od lutego 1919 roku odwołany przez Komendanta Piłsudskiego do zadań specjalnych.

Reprezentuje myśl Piłsudskiego w negocjacjach z Rumunami, udaje się w ważnych misjach do Budapesztu i Brukseli. Jest jednym z szefów II Oddziału (Wywiadowczego) Sztabu Generalnego. Od 1922r. pełni funkcję attache wojskowego w Paryżu i Brukseli. Po odejściu Piłsudskiego od czynnego życia państwowego w 1925r. Beck wraca z Paryża i w ślad za swoim patronem opuszcza na krótko wojsko. Jest człowiekiem bardzo inteligentnym,chociaż nie posiadał wyższego wykształcenia (co prawda ukończył Wyższą Szkołę Wojenną). Dla obcych oschły (styl wojskowy), czasem arogancki, znał dobrze francuski i niemiecki. Z tego okresu pochodzą oskarżenia , jakoby Beck wykradał francuskie tajemnice wojskowe dla Niemców, wydaje się to kompletną bzdurą, nie popartą żadnymi dowodami zainteresowanych.

Natomiast prawdą jest, że tak Piłsudski jak i Beck byli b. niechętni szarogęsieniu się francuskiej misji wojskowej na przełomie lat 20–tych. Beck po powrocie do kraju rozwiódł się (syn Andrzej) i przeszedł na kalwinizm aby poślubić rozwiedzioną b. żonę kolegi (gen.S. Burhardt–Bukacki). W 1926r. zostaje szefem sztabu zamachowców pod dowództwem gen. G. Orlicz–Dereszera. Następnie Piłsudski jako minister spraw wojskowych mianuje Becka szefem swojego gabinetu. W 1930r. 36–letni Beck ku powszechnemu zdumieniu obejmuje funkcję wicepremiera w rządzie Piłsudskiego. Marszałek darzył go pełnym zaufaniem. Od 6 grudnia 1930r. jako wiceminister spraw zagranicznych jest przygotowywany przez Piłsudskiego do funkcji kierownika polskiej polityki zagranicznej, którą to funkcję obejmuje Beck 2 listopada 1932r. po A. Zaleskim, stając się najmłodszym szefem dyplomacji wśród liczących się państw europejskich.

Piłsudski wysoko cenił inteligencję i dynamizm młodego oficera. Wśród piłsudczyków młody pułkownik miał opinię pomazańca, osoby najbardziej do Marszałka zbliżonej w ciągu ostatnich lat życia. Ten ojcowski stosunek Piłsudskiego do Becka, jak pisze świadek tamtych dni, adiutant Marszałka, M. Lepecki, wynikał z dumy, że uczeń wybrany przezeń do zadań na wielką miarę, nie zawodził.

Spójrzmy teraz na pozycję Polski na mapie gospodarczej i politycznej Europy. Pod względem obszaru i ludności II Rzeczpospolita znajdowała się w czołówce państw europejskich, jednak pod względem potencjału gospodarczego wyraźnie od tej czołówki odstawała. Była też krajem na mapie politycznej Europy nowym. Miała opinię państwa raczej niestabilnego, ze znacznym procentem mniejszości narodowych, co nie sprzyjało napływowi zagranicznego kapitału i w konsekwencji rzutowało negatywnie na rozwój gospodarczy kraju (ok. 1/3 mniejszości narodowych).

Francja

Niejako w spadku po Rosji carskiej, Polska była naturalnym sojusznikiem Francji wobec Niemiec z tym, że dyplomacja francuska traktowała Polskę przedmiotowo. Piłsudski, a za nim Beck zdecydowanie odrzucali francuskie próby zwasalowania Polski. Francuski amb. Leon Noel (od 1935r.–poprzednio amb. w Pradze), miał ambicje doprowadzenia do sojuszu Praga–Warszawa i nie znajdując akceptacji do tego projektu Becka, znienawidził go i później próbował namówić Paryż (bez powodzenia) na rozluźnienie sojuszu z Warszawą. Słaba, niezdecydowana i bez wyrazu prowadzona polityka zagraniczna Francji pchnęła kierownictwo polskie do bezpośrednich rozmów z Hitlerem.

Najlepsze, przyjacielskie stosunki miał Beck z amb. USA A.J.Drexel Biddle. Oczywiście położenie geopolitycznie II Rzeczpospolitej między dwoma agresywnymi totalitaryzmami i błyskawicznie rosnącymi ich potencjałami gospodarczymi i militarnymi nie pozostawiało zbyt wielkiego marginesu dla gry dyplomatycznej w przyszłości. Jeszcze w 1925r. Polska była potęgą militarną w Europie, ale każdy następny rok przynosił niekorzystne zmiany między polskim potencjałem gospodarczym i militarnym, a potencjałami jej sąsiadów. Reasumując: dla Francji Polska pozostawała nadal partnerem numer 1 we wschodniej Europie, co było jednym z głównych zadań wyznaczonych Beckowi przez Józefa Piłsudskiego. Oryginalną ideą francuską było dążenie do zmontowania paktu wschodniego–bezpieczeństwa zbiorowego dla Rosji, Czechosłowacji, Polski i krajów bałtyckich. Jednak państwa te były między sobą tak poróżnione, np. Rosjanie chcieli baz wojskowych w Polsce i prawa przemarszu, że nikt na to by się nie zgodził.

Rosja Sowiecka

Jeśli chodzi o Rosję Sowiecką to podstawową przesłanką jej polityki zagranicznej była chęć utrzymania współpracy z Niemcami na podstawie układu z Rapallo z 1922r. Rosja Sowiecka nie była zainteresowana ożywieniem kontaktów z Warszawą obawiając się reakcji Berlina. Włałnie Rosja obok Niemiec była przeciwnikiem postanowień Traktatu Wersalskiego. Dopiero dojście Hitlera do władzy stwarzało przesłanki do odprężenia między Warszawą i Moskwą, a także wpłynęło na możliwość rewizji sowieckiego stanowiska wobec Traktatu Wersalskiego i mocarstw zachodnich. Nowa sowiecka polityka wobec Polski czy Francji była jedynie elementem tej zmiany i Rosja traktowała ją jako konieczną asekurację wobec nowego stanowiska Berlina.

Rosjanie zabiegali o zbliżenie z Niemcami, na przełomie 1936/37r. dyrektor rosyjskiej misji handlowej w Berlinie, Kendelaki, złożył w imieniu Stalina propozycję polepszenia stosunków niemiecko–sowieckich, którą Hitler odrzucił. Po polsko– niemieckiej deklaracji o nieagresji z 26 stycznia 1934r. Moskwa była zdania, że możliwości jej współpracy z Polską przeciwko III Rzeszy uległy likwidacji. Ocena ta zbiegła się z moskiewską wizytą J. Becka (13–15 lutego 1934r.) w czasie której przedłużono pakt o nieagresji (z 1932r.) do roku 1945. Reprezentując polską rację stanu Beck był przeciwny "wschodniemu Locarno", które poprzez zbliżenie Rosji i Francji pomniejszało pozycję Polski w Europie Wschodniej na rzecz Rosji, a ponadto obniżało do minimum wartość sojuszu polsko–francuskiego.

W maju 1935r. zawarte zostały układy o wzajemnej pomocy, najpierw między Francją a Rosją Sowiecką, oraz później miedzy Rosją a Czechosłowacją. Układy te nie posiadały jednak konwencji wojskowej, precyzującej warunki pomocy w przypadku zagrożenia sygnatariuszy przez Niemcy. Stare porozumienie rosyjsko–niemieckie po dojściu do władzy Hitlera, zostało zastąpione porozumieniem rosyjsko–francuskim, które to przyniosło porozumienie polsko– niemieckie. Jednak prawdziwym zwycięzcą tych porozumień wydaje się być Rosja, ponieważ jej pakty o nieagresji z Francją i Polską zabezpieczały jej zachodnią granicę, przez co miała wolną rękę przeciwstawić się agresywnej Japonii na dalekim wschodzie.

Anglia

Jeśli chodzi o stosunek Anglii (późniejszego alianta) do Polski, to wynikał on z imperialnej polityki brytyjskiej na kontynencie europejskim. W czerwcu 1935r. Anglia podpisała układ morski z Hitlerem, który oddawał mu kontrolę nad Bałtykiem. Po I wojnie światowej wygranej w sojuszu z Francją ( i USA), w obawie przed nadmiernymi wpływami Francji, Anglia prowadziła politykę wspierania Niemiec przeciwko Francji (stąd poparcie dla WM Gdańsk i innych praw niemieckich na wschodzie). Dla Anglii, Polska stanowiła jedynie jeden z elementów umacniających kontynentalną siłę Francji. Przejściowo Anglia patrzyła sympatycznym okiem na zbrojenia Hitlera jako przeciw wagę zbrojeń sowieckich.

W latach trzydziestych sytuacja zmieniła się radykalnie: to właśnie Rzesza Niemiecka zaczęła zagrażać brytyjskiej polityce na kontynencie. W grudniu 1935r. R.C. Stevenson (z brytyjskiego MSZ) oświadczył członkom polskiej delegacji w Genewie; "...żadna Izba Gmin nie zgodzi się na interwencję w obronie istniejącego porządku rzeczy w centralnej lub wschodniej Europie, np. w obronie korytarza". Piłsudski już wcześniej uznał, że zaznacza się przewaga polityczna Londynu nad Paryżem i że Francuzi niczego nie zrobią bez Anglików. Podsumowując: głównym zadaniem pozostawionym Beckowi przez Piłsudskiego było umocnienie sojuszu wojskowego z Francją z 1921r. i zawarcie takiegoż sojuszu z Wielką Brytanią.

Czechosłowacja

Na południu naszym naturalnym sojusznikiem była Czechosłowacja. Polsko–czeskie stosunki prawie nigdy nie były poprawne, począwszy od zdradzieckiego zajęcia Zaolzia przez Czechów w czasie krytycznej dla nas fazy wojny polsko–bolszewickiej. Do pożądanego zbliżenia obydwu sąsiadów nieomal doszło na przełomie 1933–34r., w ramach reakcji obronnej na włoski projekt "paktu czterech" (marzec 1933), który przyjmował Niemcy do europejskiej czołówki mocarstw obok Francji, Anglii i Włoch, a jego ideą było ograniczenie roli mniejszych państw w stosunkach międzynarodowych.

W odpowiedzi Beck zagroził wystąpieniem z Ligii Narodów jak i przeglądem stosunków z Francją, w Genewie zaś Beck spotkał się z Beneszem zapowiadając swoją wizytę w Pradze w celu zawiązania aliansu antyniemieckiego. Niestety Czesi szybko wycofali się z tej propozycji, powodując narastający antyczeski uraz u Becka. Wydaje się, że kierownicy polskiej polityki zagranicznej, najpierw Piłsudski a później Beck, nie byli w stanie do końca zrozumieć strategicznego znaczenia Czechosłowacji jako klucza do zachowania ładu wersalskiego, który zrodził Polskę. Należy jednak przyznać, że niezrozumienie było wzajemne albowiem jeszcze w 1925r. Benesz odmówił aliansu A. Skrzyńskiemu (min. spraw zagr. Polski) motywując to obawą zepsucia swoich stosunków z Niemcami.

Faktem pozostaje, że Czechosłowacja była zapleczem antypolskich dywersyjnych i terrorystycznych ruchów ukrańskich. Również na Morawach istniała oficjalna ekspozytura komunistyczna na Polskę. Polska mniejszość (1 ˝% ludności Czech.) była traktowana źle. Dla Piłsudskiego i Becka, Czechosłowacja była sztucznym zlepkiem różnych narodowości, który wcześniej czy później musi się rozpaść (podobnie Czesi myśleli o Polsce!). Z 14.5 mln ludności Czesi stanowili 40%, Niemcy 25%, Słowacy 15%. Tak więc było to państwo w którego skład wchodziło 45% mniejszości narodowych.

Niemcy

Od 1933r. niewątpliwie pod wpływem projektu "paktu czterech" i dojścia Hitlera do władzy, Piłsudski przenosi z konieczności wektor aktywności polityki zagranicznej z Ligi Narodów (z której Niemcy występują w październiku 1933) i układu bezpieczeństwa zbiorowego (zawiedziony uwiądem woli francuskich polityków) na stosunki dwustronne. Zmiany te poprzedziło odejście "ligowca" jakim był min. A. Zaleski i objęcie urzędu przez J. Becka. Tak zwana "polityka równowagi" czyli jednakowego dystansu wobec Moskwy i Berlina opierała się na paktach o nieagresji z Rosją Sowiecką (1932r.) i z Niemcami (1934r.). Z pozycji dzisiejszej wiedzy i doświadczenia trzeba przyznać, że była to polityka całkowicie trafna dla polskiej racji stanu w okresie jej inicjacji, aczkolwiek jej autor marszałek Piłsudski uważał, że nie będzie można jej prowadzić w nieskończoność.

Zadaniem wielkiej wręcz wagi było nawiązanie poprawnych stosunków z Niemcami. Jak pisze Beck: nie chodziło o to, jakie one mają być w przyszłości, dobre, czy złe. Poprzednio były one uważane za niemożliwe i sam fakt możliwości wprowadzał nowy element do polityki europejskiej. Stosunki te z okresu republiki weimarskiej były b. złe i co gorsze niemiecka polityka znajdowała ciche zrozumienie pozostałych mocarstw.

Podstawowym rezultatem układu z Niemcami było zakończenie bardzo kosztownej wojny celnej oraz zlikwidowania wojny prasowej. Hitler, na którym właściwie Piłsudski wymógł pakt o nieagresji, odnosił się do Piłsudskiego jako pogromcy bolszewików i człowieka silnej ręki, z respektem. W swoich dalekosiężnych planach widział armie polskie jako fortpocztę swoich sił idących na Rosję. Stanowisko to lansowane było tak za życia jak i po śmierci Marszałka przez Wielkiego Łowczego III Rzeszy, marsz. H. Goringa wobec przywódców II RP, ale nigdy nie znalazło ich akceptacji. Oczywiście Hitler potrzebował czasu dla realizacji swojego programu zbrojeń. Przyjmując ofertę normalizacji stosunków z Polską postanowił ją także wykorzystać na arenie międzynarodowej występując w roli miłującego pokój przywódcy, w perspektywie jednak gotując Polsce rolę całkowicie podporządkowanego wasala.

Piłsudski uważał, że zyskaliśmy cztery lata spokoju. Liczni historycy (szczególnie z epoki PRL–u) uważają, że upojony sukcesem Beck traktował ten układ jako nieomal niezmienny i czynił go fundamentem swojej polityki. W rzeczywistości Beck w finezyjny sposób usiłował łączyć samodzielność we wzajemnych stosunkach z Niemcami i Rosją; z niewypuszczeniem z dłoni atutu sojuszu wojskowego z Francją mającego być gwarancją przed złą wolą Niemiec. Beck zakładał jednak, że Hitler, jako weteran I wojny swiatowej, nie straci zmysłów i nie wywoła następnej wojny którą przegra.

Sądził natomiast, że Hitler ostro blefuje. Nawet błyskotliwy publicysta S. Cat–Mackiewicz uważał, że Beck nie był bardziej ugodowy w stosunku do Niemiec, niż politycy Francji czy Anglii oraz, że bardziej dbał o interesy Francji niż Francja o interesy polskie. Wydaje się, że po wizycie w Moskwie 1934r. (gdzie przybył jako pierwszy minister europejski i gdzie pierwszy raz grano polski hymn narodowy), upewnił się, że Niemcy nigdy nie zbliżą się do Rosji, Rosja zaś nie pozwoli Niemcom naruszyć integralności Polski. Wnioskował on, że Rosja nie ma żadnego interesu w posiadaniu wspólnej granicy z Niemcami. Kiedy w marcu 1936r. Hitler wkroczył militarnie do Nadrenii, Beck pospieszył z zapewnieniem, że jeżeli Francuzi staną na wysokości zadania sojusznik polski również wystąpi zbrojnie przeciwko Niemcom. Było to konsekwentne echo koncepcji "wojny prewencyjnej" wysuniętej w 1933r. przez Piłsudskiego i niepodjętej przez Francję. Beck wiedział,że tak naprawdę nie może liczyć na Francję, która ma swoje problemy.

Spadkobiercy J. Piłsudskiego

Kiedy spojrzymy na rozgrywki personalne po śmierci Marszałka Piłsudskiego, nazwane przez B. Miedzińskiego dekompozycją obozu rządzącego zauważymy, że ze starej ekipy "pułkowników" u steru władzy pozostał jedynie płk.Beck. Nie tylko nie straciwszy na tych rozgrywkach, Beck wchodził w skład ścisłego triumwiratu obok Mościckiego i Rydza–Śmigłego. Dodać trzeba, że to on w tym towarzystwie decydował o jakże ważnych sprawach polityki zagranicznej II RP.

Po śmierci Piłsudskiego, zgodnie z jego życzeniem, Mościcki miał ustąpić miejsca płk. W. Sławkowi, który był długoletnim przyjacielem Becka i obaj byli najbliższymi ludźmi Marszałka. Kiedy Mościcki nie chciał ustąpić z funkcji Prezydenta, Beck usiłował go przycisnąć do muru swoją dymisją. Sławek jednak honorowo odmówił udziału w tej grze, a poproszony przez Mościckiego Beck zmiękł i wycofał swoją dymisję.

W 1936r. Rydz–Śmigły udał się po kredyty do Francji i całą wyprawę która zakończyła się sukcesem, przygotowywał poza plecami min. spraw zagr. Becka, który odczuł to jako niezasłużone upokorzenie. Opozycja w Polsce, a głównie gen. Wł. Sikorski, w porozumieniu z amb. francuskim w Warszawie L. Noel’em i czynnikami francuskimi, chciała przehandlować francuskie kredyty w zamian za dymisję znienawidzonego Becka. Twierdzili oni, że dopóki na czele polskiej dyplomacji stoi minister przychylny Niemcom, Francja nie może dać Polsce kredytów na rozbudowę potencjału wojennego. Rydz–Śmigły oparł się jednak tym naciskom, potwierdzając korzyść taktyczną i przydatność Becka jako min. zaprzyjaźnionego z Niemcami, podkreślając wobec gen. M. Gamelin’a, że daje to czas na dozbrojenie Polski i Francji.

Wydaje się, że na pozostawienie Becka w gabinecie wpłynęło również to,że miał niekwestionowany charyzmat wśród piłsudczyków (chociaż jedynym, który go lubił był Sławek), chęć utrzymania rodowodu i tradycji zamachu majowego, niepisany testament J. Piłsudskiego oraz utrzymanie mitu o monolicie obozu rządzącego. Faktem jest, że Beck nie był w stanie zrezygnować ze swojej frankofobi. Zmarnował okazję kiedy pierwszy raz Francja doceniając zagrożenie hitlerowskie zabiegała o Polskę. Dla Becka ten nowy rząd francuski, który to czynił był zbyt lewicowy (rząd frontu ludowego). Z drugiej strony, francuski rekord sojuszniczy był mierny i Beck takim go widział.

Rydz–Śmigły jako Generalny Inspektor Sił Zbrojnych interesował się bezpieczeństwem państwa i bardzo potrzebował kredytów i sojuszu francuskiego, tak jak i rumuńskiego, a nawet czeskiego. Twierdził on, że należy kontynuować linię porozumienia z Niemcami, wiedząc jednak, że wielkie zbrojenia niemieckie są skierowane również przeciwko Polsce, a wojna jest tylko kwestią czasu, dlatego kładł nacisk na ścisłą współpracę między polskim a francuskim Sztabem Generalnym. Śmigły był zdania (inaczej niż wcześniej Piłsudski i ciągle Beck), że będziemy mieli wkrótce wojnę z Niemcami (a nie z Rosją). Beck zaś nie lubił Francuzów, gardził Rumunami, a przy wymawianiu nazwy Czechosłowacji robiło mu się wprost niedobrze, a był raczej chorowity.

Jacek K. Matysiak



Część II