![]() |
![]() |
cz.II Dzieciństwo,wspomnień Pana Xiężopolskiego
Kilka Slów - wspomnienia wojennego emigranta
Płonie bliski wschód – Kim są podpalacze?
Komorowski: Dwie twarze ojca chrzesnego
Strajk Okupacyjny w stanie wojennym, Uniwersytet Łódzki, 14 i 15 XII 1981, (wspomnienie uczestnika)
Janek Karandziej, Kazimierz Maciejewski, WZZW
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. II)
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. I)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. IV)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. III)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. II)

Żyjemy obdarzeni dziedzictwem klątwy (Obyś żył w ciekawych czasach!), wydarzenia na które zwykle czekało się w historii całe dziesięciolecia, wybuchają jak gniewne wiązki wulkanów burząc nasz spokój i stawiając pytanie: co dalej?
Bunty, rewolucje w krajach, nawet całych blokach państw wyrastają jak grzyby po deszczu. Tyrani siwiejący na swoich tronach, już gotowi namaścić swoich synów, tak aby rodzinne klany rządziły dalej w historycznej przestrzeni przyszłości, wyrywani są jak stare drzewa przez szalejący zbuntowany gwałtowny huragan.
Prawie 160 lat temu przez Europę przetoczyła się podobna społeczna zawierucha (Wiosna Ludów), później nie licząc przestawiania "mebli" po każdej wojnie światowej, około 50 lat temu zadrżały silniej kolonialna Afryka i Azja, wyrzucając obce reżymy i zastępując je rodzimymi.
Dziś stary okrutny zegar dziejów, budząc niepokój ponownie złowieszczo wybija północ i jeszcze nie wiemy kto postanowił wykorzystać tych ludzi bitych, zabijanych w dalekich krajach, na placach i ulicach w imię wolności, górnolotnych marzeń i ideałów. Ostrożnie, wśród dymów ognia i huku wystrzałów chcielibyśmy dostrzec dłonie spinające lejce konia apokalipsy, który nie pierwszy raz w historii kopytami (ale gdzie podkutymi?) roznosi części starego świata.
Nasz gatunek, trudno adoptuje swoje historyczne nauki. Po I wojnie światowej w której głównie w rzeźniach pozycyjnych walk ginęły setki tysięcy ludzi (mięso armatnie "wodzów") na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu kilometrów frontu ogłoszono koniec bezsensownych krwawych wojen. To miała być ostatnia wielka wojna. Miał zwyciężyć rozsądek, dlatego jak mawiali starożytni Rzymianie: "historia jest nauczycielką życia", ale jak uważał hiszpański filozof George Santayana jeśli nie zrozumiemy czego uczy nas historia, to gotowi jesteśmy powtórzyć każdy jej błąd i przeżyć go na nowo.
Tak też stało się stało w II wojnie światowej. Okazuje się, że jako zbiorowości zorganizowane w państwie, grupie interesów jesteśmy wyjątkowo odporni na wiedzę tego rodzaju. Rządzą nami prastare instynkty zwierzęce, samcze, terytorialne, a rozwój kultury, filozofii, sztuki i nauk daje nam tylko nowe, ładniejsze opakowanie kamuflażu naszych planów i ambicji.
Od czasu do czasu zachodzą w historii głębsze przemiany w sposób nieomal bezkrwawy, ale są to głównie próby mutacji starych systemów (wirusów), którym brakowało tchu, bądź sytuacja międzynarodowa wymagała korzystnej modyfikacji, bez naruszania układu fundamentów starego systemu.
Tak było w Polsce z udaną mutacją systemu komunistycznego, gdzie zaszczepiono hybrydę na której żyjemy do dziś. My nieszczęsne małpy PRL-bis! Stary, rozwalający się i niewydolny system ożywiono nową wkładką "opozycyjną" wyhodowaną w tym samym środowisku rewizjonistycznym z małą domieszką przekonanych buntowników przekonanych i urobionych w internatach i więzieniach. Ale zostawmy polski wątek na inną okazję.
Co z Bliskim Wschodem, co z rewolucją? Kto sprzyja buntowi tych biednych, uciemiężonych ludzi? Kto wywołuje ich do tablicy historii, jakie siły na światowej arenie mogą skorzystać z ich buntu? Pozostaje jeszcze inne pytanie: czy te siły dokonawszy odwiertów rewolucyjnych, wyzwoliwszy gniew i nadzieje lokalnych populacji, potrafią ukierunkować ten płynący żywioł. Żywioł ten oprócz mglistego apetytu na sprawiedliwość społeczną i demokrację, może oprzeć się tak naprawdę tylko na swojskim islamie i plemiennych tradycjach dając reszcie świata przeciągły ból głowy. Pierwszy wystrzał z Aurory padł w Tunezji, ale jego echo potęguje się w pochodzie przez kraje Maghrebu i nie tylko.
Więc kim mogą być ci interesowni (na świecie nie ma przypadków na taką skalę) reżyserzy, sponsorzy, czyją sprawczą dłoń podejrzewamy w tym wypadku?
Rosja - Putin, dziedzic sowieckiego imperium, widzi słabość i kłopoty USA i ich dzisiejszego przywództwa. Naturalnie, chciałby skorzystać z okazji i jeszcze bardziej osłabić rywala. Również wprowadzając zamęt w tej części świata liczyć może na podział wśród tzw. demokracji zachodnich, wtedy będzie mu łatwiej łowić wschodnioeuropejskie i kaukaskie ryby w mętnej już wodzie tego regionu. Wyciszyłby też groźny chiński 10-cio procentowy rozwój gospodarczy komplikując niezbędne zaopatrzenie w surowce. Oczywiście w interesie Putina jest utrzymanie i podbijanie na wyższy poziom cen minerałów i ropy. Przecież nieboszczyk ZSRR został śmiertelnie raniony nie tylko w Afganistanie, ale i niskimi cenami ropy i minerałów na światowych rynkach (zasługa Reagana). Polskie ogromne zasoby gazu łupkowego w tej grze to tylko jeden z elementów do zablokowania, albo kontroli. Poza tym Putin byłby zdolny przedstawić się Unii Europejskiej jako poważny, niezawodny dostawca i partner.
Inną stroną zainteresowaną w przyspieszeniu buntu może być Izrael, który nie może już spokojnie czekać na osiągnięcie zdolności atomowej przez Iran. Nie może też liczyć, że bankrutujące USA pozwolą się zmanipulować do kolejnej wojny w obronie pozycji i interesów Izraela. Państwo Izrael nauczone nieudaną wojną libańską już wie, że w wojnie konwencjonalnej ze światem arabskim ma dzisiaj małe szanse. Aby wygrać z czasem Żydzi mogli wpaść na stary i genialny pomysł taktyczny wprowadzenia zamętu wśród swoich realnych i potęcjalnych przeciwników, aby w ten sposób ich osłabić i może wciągnąć ociągające się państwa europejskie w grę. Pozwoliłoby to na następne przemeblowanie wśród państw Maghrebu i stworzenia nowych korzystniejszych zależności w tym rejonie. Oczywiście jest to zabawa z zapałkami (możliwe gwałtowne odrodzenie agresywnego islamu), ale to jest wydaje się sposób, aby do zabawy wtrącili się też rodzice (byłe państwa kolonialne). Kiedy telewizje krajów zachodnich pokażą okrutne sceny z pacyfikacji bezbronnej ludności, łatwiej będzie przekonać ich rządy w sprawie interwencji wojskowej. Media to potęga wpływu. Chodzi o to aby nie zostać samemu na placu boju przeciwko grupie fanatycznie zdeterminowanych wrogów. W ten sposób Izrael może tańczyć jeszcze długo na nieco grubszej, bezpieczniejszej linie.
Jakie jeszcze siły mogą rozgrywać ten konflikt bliskowschodni i są gotowe jak mawiał Stalin, wyciągać cudzymi rękoma upieczone kasztany z ognia? Jak wspomniałem USA prowadzi conajmniej dwie wojny w świecie islamskim, co również odbija się czkawką na amerykańskiej ekonomii. Siły, które zainicjowały te wojny, grupy konserwatystów (część z nich to byli trockiści) wspierane przez bogobojnych protestantów, dbających o interes "jedynej demokracji" na Bliskim Wschodzie (Izraela), zbliżone z przemysłem zbrojeniowym żyjącym naturalnie z wojen i zamówień wojskowych, niedawno utraciły prezydenturę. Grupy te mają swoją wizję świata, która jest bardziej tradycyjna. Oczywiście wszyscy potentaci ropy skorzystają automatycznie na wyższych cenach surowca i tu bez znaczenia są ich poglądy.
Konkurencyjną grupą o ambicjach globalnych, jest ten układ, który w ostatnich wyborach wprowadził Baracka H. Obamę do Białego Domu, ta grupa jest bardziej czerwona, rewolucyjna. Jej plany to zniszczenie starego porządku i przebudowa świata, przy wycięciu wszelkich lokalnych nacjonalizmów i pariotyzmów i otwarcia go na jeden wspaniały rynek. Przykładem może jeszcze niedoskonałym jest model Unii Europejskiej, z jej otwarciem granic i rynków. Unia propaguje nowe wartości i nową tożsamość wokół fajnosci, humanizmu socjalistycznego i wyrzucenia za burtę przestarzałych wartości płynących z historii, religii i tradycji.
Tak jak kiedyś sowieci budując model "homo sovieticus", tak teraz oni chcą zbudować człowieka - wydmuszkę, który cały ten odziedziczony bagaż historii, tradycji, tożsamości i religijnej moralności zostawi gdzieś na poczekalni nieczynnego dworca kolejowego wyjeżdżając na zachód w poszukiwaniu pracy lub w biegu na dyskotekę, czy kolejny narko-muzyczny Jarocin.
Grupa ta m.in. reprezentowana jest przez światową finansjerę (ludzie Rockefellera i Komisja Trójstronna z "naszym" Zbigniewem Brzezinskim i innymi masonami) a jednym z jej liderów jest węgierski Żyd George Soros, wytrawny rekin finansowy, który obok lewicowych przywódców związków zawodowych, jest częstym gosciem Obamy w Biały Domu. Grupa Sorosa, nie przepada za lokalnymi patriotyzmami, czy nacjonalizmami, chyba, że może je wykorzystać do swoich celów. Ma duże doświadczenie w przewracaniu starych porządków, tak aby zająć się tortem prywatyzacji i szerzenia swoich wpływów (pierestrojka w Polsce, rewolucja welwetowa-Czechy, pomarańczowa-Ukraina itd). Nie wszystkie rewolucje się udają (rosyjska pierestrojka, Ukraina), wydaje się, że kluczem do sukcesu jest przygotowanie i wykorzystanie lokalnych kadr zdolnych do zagospodarowania rewolucji po zwycięstwie. Dlatego nabór i szkolenie kadr z poważnym wyprzedzeniem organizowanej akcji jest bardzo ważne. Stąd tak wielu potomków założycieli PRL-u gościło na specjalnych stypendiach w końcu lat 70-tych wna Zachodzie. W Polsce aktywa tej grupy to m.in. Fundacja Batorego, czy też Otwarte Społeczeństwo, ale to szerszy temat.
Oczywiście dramat na Bliskim Wschodzie rozgrywa się i dokonuje na żywym organizmie tamtejszych społeczeństw, którym możemy tylko współczuć, życząc im jak najmniejszych ofiar w tym kolejnym zderzeniu z walcem Historii. `
Jacek K. Matysiak