![]() |
![]() |
cz.II Dzieciństwo,wspomnień Pana Xiężopolskiego
Kilka Slów - wspomnienia wojennego emigranta
Płonie bliski wschód – Kim są podpalacze?
Komorowski: Dwie twarze ojca chrzesnego
Strajk Okupacyjny w stanie wojennym, Uniwersytet Łódzki, 14 i 15 XII 1981, (wspomnienie uczestnika)
Janek Karandziej, Kazimierz Maciejewski, WZZW
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. II)
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. I)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. IV)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. III)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. II)

Jeśli Tusk chce rządzić w miarę normalnym krajem i jest niezadowolony kiedy opozycja krytykuje jego politykę, radziłbym mu jedno: kup sobie psa lub kota. Rozumię, że to zawsze nowy wydatek i min.Jacek Rostowski (ta małpa z brzytwą!) mógłby wyciąć tę inwestycję w ramach oszczędności budżetowych.
KOT?
Tuskowi pozostaje więc konsultacja (może darmowa?) z którymś z kolegów z PO, który kota już ma, jak na przykład poseł Niesiołowski (z obserwacji jego zachowań wynika, że to pewne), albo z posłem Palikotem, który na pewno ma całe schronisko kocie! (też wniosek z obserwacji osobnika).
Kot jak wieść niesie przytulił się do człowieka w Egipcie ok. 4 tys. lat temu, więc może być starszy, nie musi to być "kociak" (żona mogłaby wtedy poczuć się zazdrosna i np. dostać "kota" i wówczas sytuacja zaczęłaby się komplikować, nie wiemy czy te koty by się polubiły, czy mieszkałyby oddzielnie jeden na wybrzeżu, a drugi w stolicy (ale mogłyby przecież mieszkać razem np. na kocią łapę!), nie to żeby dzisiejszy polski kościół miałby cos przeciwko, moralność I tu schodzi nam jednak kotku na …psy.
Jak się słucha niektórych hierarchów kościoła to wydaje się, że wśród nich też jest pełno miłośników kota, szczególnie od czasu kiedy nauczyli się ślizgać po okrągłym stole. No tak, ale zostawmy kota w budzie, bo zbytnie spekulowanie na ten temat w sytuacji gdzie informacji mamy tyle co kot napłakał, nie jest budujące i może ze strony rządowej grozić wprost jak nie darciem kotów to przynajmniej kociokwikiem!
Innym źródłem kociej wiedzy dla premiera mógłby być Jarek Kaczyński, który choć kojarzą go z ptactwem domowym (to ten sam kaczor!), też jest długoterminowo zaprzyjaźniony z kotem, a w/g strasznego dziadunia profesora (który wykłada na kocią łapę!, bez matury?), jest znawcą hodowli zwierząt futerkowych. Więc może pomoże premierowi zamiast drzeć z nim koty, w mysl zasady "koty za płoty".
PIES?
No tak, ale Premier może kotów nie lubić, np. w ramach konkurencji, bo sam wygląda trochę jak kot, choć oczy to ma rysia, nie mylić z Rasiem, który bardziej przypomina inne cudowne zwierzątko (o bardziej przyziemnych interesach) a mianowicie jeża (niech ktos porówna wizerunki jeśli nie dowierza albo porówna tzw. sierść obydwu tworów przyrody).
Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia czego premier oczekuje od takiego psa. Zacznijmy od powonienia, dobrze żeby on ostrzegał premiera przed posunięciami opozycji np. taki Bondaryk, nie to żeby rasowy , albo czteronożny, ale węch ma! Jeśli premierowi potrzebny jakiś pies do zadań specjalnych, to wiele ich przeszło weryfikację w tymczasowym schronisku (och ten psi trener Maciarewicz!) więc ma z czego wybierać.
Tak na prawdę to dobrego psa trudno dostać, takiego co to można przytulić, zatopić dłoń w futrze i rozważać o jutrze np. Narodu. A kiedy jest naprawdę zle (np. siadają sondaże) można nauczyć się od psa wyć, jeśli boli, można polegać i na kolegach jak na TW "Znak"Boni, też rasowy i sprawdzony ( wygląda jakby pies mu mordę lizał).Poza tym TW "Znak" jako "odpowiedzialny" (w tym rządzie) nie pozwoli Tuskowi zejść na psy.
Gdyby zaś wątpliwości zagościły w głowie Tuska (czy nie zwierzał się on, że to nazwa psa po kaszubsku?), może skontaktować wybitnego znawcę i teoretyka "burej suki", wolnego elektrona politycznego, mistrza słowa i trzeciego (jak III RP – podobny niewypał!) bliźniaka, Ludwika Dorna, w którego Sabie to podkochiwał się Kwasniewski, chciał ją nawet zbuntować i sprowadzić z dobrej drogi.
KOŃ?
Konia z rzędem temu kto poleci, wrzuci do dyskusji ewentualnie inne zwierzęta nawet o wyższym wymiarze gatunkowym jak koń. Szkoda, że ten numer już zgrał dowcipas Kaligula, który zrobił konia Niesiołowskim, to znaczy senatorem. Ale konia trzeba chyba zostawić w spokoju choćby ze względu na Kasztankę Piłsudskiego.
Jakoś nie widzę w otoczeniu Tuska ludzi o szlachetnych rysach charakteru, czy chociażby z końską twarzą. Zależy też czy byłby to drogi koń (znowu ta małpa z budżetową brzytwą – min.Rostowski!), czy darmowy, a takiemu jak wiemy w zęby się nie zagląda. Więc gdyby taki koń Tuskowi się trafił to proponuję nazwać go właśnie Łyskiem, na złość tej małpie z brzytwą, która tak okrutnie tnie wydatki (a bodaj go koń kopnął!).
PAPUGI?
Jak nadmieniłem wcześniej ptactwem nie powinniśmy się chyba zajmować, chociaż krążą tego całe chmury, jak w słynnym filmie Alfreda Hitchcocka "Ptaki". Co jakiś czas jeżdżę na plażę w miasteczku Bodega Bay gdzie ten film był kręcony. Więc te ptaki gotowe do ataku, jak nieznani bliżej sprawcy, jedno uderzenie i odlot do ciepłego gniazdka, podobnie jak gromady pracowitych prawników.
Ale nie miało być o papugach, choć te rozmnożyły się ostatnio okropnie i np. w całej telewizji w koło powtarzają rządową propagandę. Spojrzałem na inne gatunki , WRON-y bym nie radził, te zarezerwował sobie Prezydent Komorowski i objął je ochroną razem ze spawaczem systemu Jaruzelskim.
UWAGA NA MYSLIWEGO!
A może by tak na najbliższej konferencji prasowej zapytać w towarzystwie którego z wymienionych rodzajów, nasz premier czułby się najlepiej? Tylko proszę sprawdzić czy gdzieś w pobliżu nie kręci się Pan Prezydent, bo on jest też zakochany jak mówił (poleciał nawet do Ameryki pochwalić się Obamie, który przepada za indykami!) w niejakiej "kuricy" i to chyba z za wschodniej granicy (Boże, kiedyś chłopu wystarczyła baba i był szczęśliwy, a teraz ale się porobiło!).
To jeszcze nic, ale nasz prezydent to stary myśliwy i żeby tego Tuska upokorzyć może mu te wszystkie czworonogi i dwunogi powystrzelać aby tak sobie po swojemu po "bigosować".
Jacek K. Matysiak