cz.II Dzieciństwo,wspomnień Pana Xiężopolskiego
Kilka Slów - wspomnienia wojennego emigranta
Płonie bliski wschód – Kim są podpalacze?
Komorowski: Dwie twarze ojca chrzesnego
Strajk Okupacyjny w stanie wojennym, Uniwersytet Łódzki, 14 i 15 XII 1981, (wspomnienie uczestnika)
Janek Karandziej, Kazimierz Maciejewski, WZZW
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. II)
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. I)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. IV)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. III)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. II)

Ostatni okres był bardzo obfity w rocznicowe wydarzenia związkowe z kilkoma niespodziankami wokół tych obchodów. Wałęsa przegrał proces z Wyszkowskim, przez moment pojawiła się nadzieja, że mamy szansę na niezależne sądownictwo. Ale Henryka spadła chyba z byka, ogłaszając się gwiazdą betlejemską prowadzącą robotników na strajk na wybrzeżu w 1980 roku. Pózniej pojawiają się zniesmaczeni swiadkowie tych wydarzeń, sugerujący że w zasadzie Pani Krzywonos, próbuje załapać się na ten moment dziejowy na tzw. Krzywy Ryj, czyli jest wędrowniczką, która chce przysiąsć się do uczestników.
Następnie przeczytałem oswiadczenie "czterech muszkieterów" z Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, protestujące próbę zawłaszczenia historii tamtych dni przez towarzystwo skupione wokół "rycerzy okrągłostołowych" dezynfekujących obraz tamtych wydarzeń z "nieswoich" ludzi, takie retuszowanie zdjęć kadry kierowniczej najlepiej było jednak robione w otoczeniu Stalina i z czasem z grupowego pamiątkowego zdjecia został tyko ... portret Wodza.
Z podpisanych czterech uczestników WZZW znam dwóch i to każdego w nieco inny sposób.
Kazimierz Maciejewski to tytan pracy patriotycznej na internecie myszkujący dniem i nocą w poszukiwaniu "swieżych bułeczek", które następnie prezentuje, nam głodnym dobrej niezależnej informacji n.t. kolejnych odsłon wydarzeń w Polsce (http://wzzw.wordpress.com). Chociaż zaszył się w górzystej Bawarii, należy on do tzw. gwardii tczewskiej, z która zetknąłem się w północnej Kalifornii.
Po prostu sporo członków "Solidarnosci" tczewskiej znalazło się w płn. Kalifornii i wyróżniali się (pozytywnie) w przeróżnych inicjatywach patriotycznych na tym terenie. Doszło do takiej sytuacji w San Francisko, że jeden z niedoinformowanych zapytał : gdzie własciwie w Polsce leży ten Tczew, czy daleko od Gdańska? Odpowiedz brzmiała: Gdańsk to jest takie miasto, które leży niedaleko od Tczewa! W gwardii tczewskiej było kilka wiodących nazwisk: Marek Marian Piekarski (zm. 28 VIII 07 w Concord, CA), bliski współpracownik Maciejewskiego z okresu działalnosci w WZZW, poprzednika "Solidarnosci", Andrzej Kaszuba (szwagier M.M.Piekarskiego) działacz "S", Leszek Lamkiewicz (powrócił do Kraju), Jurek Bandrowski (ostatnio powrócił do Kraju) i kilku innych.
Janek Karandziej, poznałem go już w Kalifornii, chyba w 1985r. Cichy, zamyslony, praktykujący katolik z gromadką dzieci. Nikomu nie opowiadał o czasach walki o WZZW, organizowaniu strajków, rozrzucaniu nielegalnych ulotek, odbytych aresztach, czy "zaliczonych" głodówkach. Był młodym fajnym chłopakiem słuchającym muzyki, z cierpliwym usmiechem wysłuchującym o kolejnych bohaterskich wyczynach nowych polskich emigrantów na zachodnich antypodach. Pachniał tolerancją. Twardniał jednak gdy chodziło o Ojczyznę, urodzony w Karelii na dalekiej, zimnej sowieckiej północy, wychowany w zesłanej patriotycznej rodzinie w sprawach Polski nie "mógł" ustąpić ani kroku.
Najpierw zorganizował "obwożną" polską bibliotekę, następnie namówił mnie i innych na zorganizowanie wydawnictwa "Wiadomosci"(dwutygodnik 1986-89), uczestniczył w organizacji FREEDOM (informacje o przesladowaniach w kraju, zbieranie , wysyłanie pieniędzy do podziemia), utworzeniu polsko-amerykańskiego stowarzyszenia na wschodnią zatokę San Francisko, Fundacji AK, ect.
To do domu Janka w Pittsburg´u zawijali w połowie lat 80-ych wypuszczani z Kraju opozycjonisci : Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Anna Walentynowicz i inni, u Janka i Eli czuli się bezpiecznie i swojsko i otwierali się na rozmowy o Polsce z głodną informacji, często zdezorientowaną emigracją osiedloną wokół San Francisko.
Ale Janek (tak jak jego Rodzice w Rosji), nie mógł długo wytrzymać (nawet w naszym towarzystwie!) bez Polski, powrócił w 1988r. osiedlił się z rodziną w Kudowie Zdrój, piękny zakątek Ojczyzny dla pięknego człowieka.
Czasem przysle e-maila w którym dziwi się po kolejnych wyborach: jak mało polskosci jeszcze w Polakach, ile pracy trzeba jeszcze wykonać aby Polacy zostali wreszcie obywatelami swojego państwa.
Jacek K. Matysiak
(9/9/10)