cz.II Dzieciństwo,wspomnień Pana Xiężopolskiego
Kilka Slów - wspomnienia wojennego emigranta
Płonie bliski wschód – Kim są podpalacze?
Komorowski: Dwie twarze ojca chrzesnego
Strajk Okupacyjny w stanie wojennym, Uniwersytet Łódzki, 14 i 15 XII 1981, (wspomnienie uczestnika)
Janek Karandziej, Kazimierz Maciejewski, WZZW
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. II)
Czwarty rozbiór Polski - 23 VIII 1939 (cz. I)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. IV)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. III)
Płk. Józef Beck - wzlot i upadek (cz. II)
Gen. Władysław Anders, weteran I w. s. (armia rosyjska), wojny polsko-bolszewickiej 1919-20 i II w.s., 8-krotnie ranny. Wzięty z Lwowskiego szpitala na Łubiankę, po przesłuchaniach/torturach został na podstawie umowy Sikorski-Majski, 08/04/41r, uwolniony i desygnowany na organizatora i dowódcę tworzącej się armii polskiej w Rosji Sowieckiej. Na skutek szykan i nieporozumień, Anders wyprowadził w dwóch etapach w 1942r. 115,000 żołnierzy i ich rodzin z Rosji do Persji. Z początkiem 1944r. 2Korpus Polski, dobrze wyszkolony, uzbrojony i zgrany z Brytyjczykami na Bliskim Wschodzie, został przesunięty na front włoski w rejon górzystego Monte Cassino.
![]() |
Generał Władysław Anders |
Głównodowodzącym Grupy Armii Sprzymierzonych był gen. Sir Harold Alexander, dowódcą 5Armii(US) był gen. Mark Clark, d-cą 8Armii (brytyjskiej) był gen. Sir Oliver Leese, (2Korpus gen. Andersa wchodził w skład tej armii).
Frontem niemieckim we Włoszech dowodził marszałek polny III Rzeszy Albert Kesselring, (oficer Luftwaffe, wywodzacy się z bawarskiej katolickiej rodziny).Kesselring nie chcąc zniszczeń wywodzącego się z 529r. klasztoru św. Benedykta, nie obstawiał go wojskiem. Niemiecka linia obronna Gustawa biegła od Adriatyku na wschodzie, do Morza Tyrreńskiego na zachodzie. Opactwo św. Benedykta dominowało nad dolina rzeki Rapido od wschodu i rzeki Liri od zachodu, wzdłuż której biegła główna droga na północ do Rzymu.
Pierwszy atak na zaciekle broniona i silnie umocniona linie Gustawa, rozpoczęła 5Armia(US) 01/22/44 przy współdziałającym desancie na Anzio. Opactwo szturmowali pierwsi Amerykanie, obok Francuzi, jednak natarcie przyniosło klęskę 30 Dywizji Piechoty (ponad tysiąc zabitych). Następny krwawy szturm Mt. Cassino przez 30DP z 02/11/44, przyniósł straty do 90% pierwotnego stanu i doprowadził do jej rozwiązania. Gen. Clark, na wniosek d-cy 2Korpusu Nowozelandzkiego gen. Bernarda Freyberga, poparty przez gen. Alexandra, nakazał 02/15/44 zbombardowanie klasztoru. Niemiecki marsz. Kesselring dowiedział się o planach bombardowania i wywiózł bezcenne zabytki oraz mnichów z klasztoru, zaś po nalotach, które tylko lepiej przygotowały teren do obrony, wzmocnił ruiny wyborowa 1 Dywizja Spadochronowa (d-ca gen. Richard Heidrich). Obronę odcinka Mt. Cassino powierzono gen. Fridolin von Senger und Etterlin (d-ca XIV Korpusu Pancernego).
Kolejny szturm z 02/15/44 wykonały dywizje: brytyjska, hinduska i nowozelandzka, zakończył się on niepowodzeniem i ogromnymi stratami (ok. 4 tys. poległych).
Wobec trudnej sytuacji operacyjnej sprzymierzeni zmontowali wspólną ofensywę 5Armii i 8Armii, mającą doprowadzić do złamania oporu niemieckiego i otworzyć drogę na Rzym. D-ca 8Armii gen. Leese zaproponował gen. Andersowi wykonanie natarcia przez 2Korpus na najtrudniejszym odcinku obejmującym klasztor, dając Andersowi 10 min do podjęcia decyzji. W skład 2Korpusu wchodziły: 5Dywizja Piechoty (d-ca plk. Nikodem Sulik, 3Dywizja Strzelców Karpackich (d-ca gen. Bronisław Duch) i 2 Brygada Pancerna (d-ca gen. Bronisław Rakowski).
![]() |
Patrol 12Pułku Ułanów Podolskich o godz. 10.20, 18/V/44 zatknął na gruzach Opactwa Mt. Cassino biało czerwoną flagę |
11maja o godz. 11pm, rozpoczęło się artyleryjskie piekło, a w ślad za nim już 12 maja, do natarcia ruszył 2Korpus Polski. W piekielnie trudnym terenie i dobrze wstrzelanej artylerii niemieckiej, za cenę ciężkich strat 2Korpus rozpoznał niemieckie pozycje ogniowe, częściowo wycofując się ze zdobytych skalistych przyczółków pod ciągłym ogniem wiążąc siły niemieckie i ułatwiając tym samym sojusznikom powodzenie w ich walkach. Następne decydujące uderzenie z 16 i 17 maja doprowadziło wyczerpane do granic wytrzymałości oddziały do zwycięstwa. Niemcy nie mogąc utrzymać pozycji, wycofali się w nocy na 18 maja. Patrol 12Pułku Ułanów Podolskich o godz. 10.20, 18/V/44 zatknął na gruzach Opactwa Mt. Cassino biało czerwoną flagę, a sierżant Czech odegrał melodie Hejnału Mariackiego. Zwycięstwo!.
Straty polskie to 924 poległych żołnierzy i oficerów, 2,930 rannych i 345 zaginionych. Zbudowano i uroczyście z honorami poświęcono polski cmentarz na Mt. Cassino 09/01/45 (pochowano 1,072 poległych i zmarłych z ran).
Polski wysiłek pomógł wydatnie nacierającemu w sąsiedztwie Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu (d-ca gen. Alphonse Juin) z jego marokańskimi góralami. Zwycięstwo pod Mt. Cassino otworzyło drogę do Rzymu, do którego wkroczył gen. Clark -8 Armia (ku niezadowoleniu gen, Alexandra, który zalecał dalszy pościg i osaczenie sił niemieckich).
Kiedy gen. Anders złożył propozycje, aby w defiladzie zwycięstwa w Rzymie wystąpiły tez oddziały 2Korpusu, gen. Clark wyraził się, że nie przewiduje udziału jednostek straży pożarnej, czy też polskich jednostek.
![]() |
Gen. Władysław Anders wręcza Piusowi XII znalezioną przez żołnierzy II Korpusu laskę opata klasztoru na Monte Cassino. |
Bitwy o Mt. Cassino (4 bitwy, od stycznia'44) były jednymi z najcięższych w II wojnie światowej. Zginęło w nich, bądź zostało rannych ok. 80 tys. sprzymierzonych i co najmniej 55 tys. żołnierzy nieprzyjaciela. Wyniszczające natarcia przypominały nieodparcie okrutne i krwawe bitwy z I wojny światowej.
2Korpus dalej walczył zaciekle, zdobywając Piedimonte, Ankone, aż do zdobycia Bolonii.
Plany Churchilla, aby uderzeniem przez Bałkany zająć przed Sowietami Belgrad, Wiedeń, Pragę w kierunku polskim, został zmieniony przez Roosvelta, który na prośbę Stalina, chciał otworzyć drugi front w północnej Francji. Wobec tego kampania włoska i cały front włoski stały się drugorzędne a 2Korpus nie miał szans na dotarcie do Polski, dotarł tylko na emigrację w Anglii.
Zwycięstwo pod Mt Cassino miało znaczenie nie tylko wojskowe (planu natarcia nie popierał wizytujący 2Korpus, Wódz Naczelny gen. broni Kazimierz Sosnkowski, przepowiadając ogromne straty i niepowodzenie), ale przede wszystkim moralno-polityczne. Zaprzeczało ono sowieckiej propagandzie, że Polacy z Niemcami nie chcą się bić, pokrzepiało żołnierzy 2Korpusu i Naród w Polsce, pozwalając przetrwać kolejne tragedie i okupację, stanowiąc źródło patriotycznej siły duchowej. Po klęsce wrześniowej potrzebowaliśmy zwycięstwa nad doborowymi dywizjami niemieckimi, bo nie można tylko wspominać niedoli i klęsk. Bitwa ta pomogła w utrzymaniu higieny naszej pamięci historycznej, była bitwą o honor, a także depozytem dla Niepodległej Polski. Rozsławiła ona imię oręża polskiego w świecie i pozwoliła czerpać ze zwycięstwa wolę walki i wiarę w przyszłość.
Jednak wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę. Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie, nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu, a niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna s.w. została przez sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali. Sam gen. Anders (w kraju została żona z 2 dzieci), przeciwny był wybuchowi powstania w Warszawie, ponieważ taka decyzja nie mogła prowadzić do zwycięstwa w istniejącym tam układzie sil. Na przestrzeni lat przeprowadził kilka rozmów z Churchillem (Kair, jesien'42, 08/26/44 w 2Korpusie we Włoszech i 02/21/45 w Londynie). W czasie ostatniej rozmowy nie było już gratulacji i podziwu dla męstwa i ofiar. Na protesty w/s oddania Polski Stalinowi Churchill odparował: "Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może Pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich."
Dnia 26 wrzesnia'46, działająca z nadania sowieckiego, Rada Ministrów w Warszawie pozbawiła gen. broni Władysława Andersa, polskiego obywatelstwa. Jednocześnie namiestnicy Stalina pozbawili obywatelstwa innych 75 generałów i starszych oficerów (m.in. gen. Stanisława Maczka).
Testamentem gen. Andersa dla nas, niech będzie jego credo: "Odrzućmy wszystko co nas dzieli, a bierzmy wszystko, co nas łączy". Jak w przeszłości gen. Henryk Dąbrowski - chciał gen. Anders doprowadzić swoich żołnierzy "z ziemi włoskiej do Polski", niestety sprzymierzeńcy mieli inne plany, żołnierze 2Korpusu zostali skazani na tułaczkę po całym świecie a w ich domu rządził ich wróg.
Pierwsza żona Andersa i dwoje dorastających dzieci przerzucono, przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi, do Włoch. Następnie udali się oni na emigracje do Kanady, gdzie jedynego syna Andersa zastrzelił jakiś szaleniec. Córka odwiedzała ojca w Londynie. A sam gen. broni Wł. Anders był liderem niepodległościowej emigracji. Odszedł z życia w legendę 12 maja (w rocznice zamachu majowego-kiedy to opowiedział się po stronie rządu, śmierci J. Piłsudskiego i ...natarcia polskiego na Mt. Cassino) 1970r. w Londynie gdzie mieszkał z drugą żoną Ireną (gwiazda estradowa, pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) i córką Anną Marią. Powrócił wódz na miejsce zwycięskiej bitwy i tam spoczął wśród swoich żołnierzy.
![]() |
Polski cmentarz pod Monte Cassino |
W 1979r w 35-rocznicę bitwy na polski cmentarz przybył Papież Jan Paweł II i osobiście odprawił mszę świętą wobec ponad 6 tys. Polaków przybyłych z całego świata i 30 tys. Włochów. Zebranych przywitał premier rządu włoskiego Julio Andreotti.
Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzja Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców . Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.
Nie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, nieskorumpowanym liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady. Ta wizja Andersa na białym koniu.
Był szanowany i kochany i jak każdy wielki wódz w historii, Anders, ostatni hetman Rzeczypospolitej, najpierw wygrał bitwę o serca żołnierskie, aby mógł wygrać bitwę o Mt. Cassino. Gdy wieziony na Łubiance, gen. Anders wyprowadził z równowagi śledczego NKWD, Rosjanin mu szyderczo przepowiedział: "Wy nie myślcie, że wam kiedyś pomnik postawią w Warszawie!"
P.S. Jeden z żołnierzy gen. Andersa (2Pulk Pancerny "Dzieci Lwowskich", 2korpus), napisał interesujące wspomnienia: Aleksander Majewski, Przez cztery kontynenty...Od Lwowa do San Francisco, wyd. Instytutu im. Gen. Grota-Roweckiego w Lesznie. Gorąco polecam tę fascynującą lekturę.
Jacek Matysiak