Alicja Jęczmień




Jesteś miesiącem letniego powiewu,

czasem wakacji i wypoczynku,

choć dzieje wcale cię nie szczędziły,

przelałeś wiele bólu i gniewu.





Dałeś się poznać, jako ten krwawy,

gdy losy Polski ważyłeś w boju,

gdy chwała zwycięstw zroszona potem

wzniosła cię w glorii, dodając sławy.





I tak w dwudziestym, roku pamiętnym

Armia Czerwona ujarzmić kraj chciała,

stoczyłeś bitwę tuż pod Warszawą,

“Cudem nad Wisłą" historia ją zwała.





Waleczny jesteś w dziejach przeszłości,

gdy znowu w roku czterdziestym czwartym

stolica w męce stanęła prężnie,

gdy bezmiar tchnień uleciał z młodości.





Warszawskie dzieci broniły – dzielne!

skwerków i placów swojego miasta.

Bestie germańskie zdławiły serca,

które ojczyźnie chciały być wierne.





Choć tyle krwi się w walce przelało,

choć tyle ludzi swe życie oddało,

by słowo “WOLNOŚĆ" w Polsce zabrzmiało…..

To wszystko, sierpniu! było za mało!





Polskę zniewolił pazur zarazy,

czerwone w naród wbijał swe szpony

i rok za rokiem w bólu mijały,

aż człowiek powstał dla swej obrony.





Ty, sierpniu bacznie patrzyłeś na to!

na strajki, bójki, aresztowania,

morderczy opór przed komunizmem…

Ach!, było wtedy gorące lato!





Udręka swą tarczą strzegła Polskości,

gdy rozpacz wyszła na ulice miast,

wtedy wodzowie siedli do stołu

i powstał Związek….Solidarności!





Ty, sierpniu w roku osiemdziesiątym

w wielkim uporze, determinacji,

w sile narodu i bólu przeszłości,

wiodłeś nam Polskę do demokracji!





W tobie nadzieja rodziła się nowa,

za którą “DZIĘKI" w sercach nosimy.

Dziś je składamy przed Matki Ołtarzem,

O, Matko Zielna! Panienko Sierpniowa!

(Alicja Jęczmień, Concord – sierpień 2009)