Świecie drogi, świecie nasz jedyny,
źródłem życia jesteś tchnienia najmniejszego,
gdzie marny robaczek pełzający z trudem,
szuka w cieniu liści spokoju własnego,
gdzie wszechmocny olbrzym zadufany w sobie,
w próżności zapomina... o potędze w tobie,
która wzniosła ludzkość na twoje wyżyny,
dała przewodzenie nad innym rodzajem,
berło panowania gatunku wszelkiego,
że człowiek czasem siebie nawet nie poznaje,
jak słaba jest mu każda przykazań bariera,
rozkiełznany w żądzy, jak tobą... poniewiera.
A ty, światła swego okazać spragniony,
grzmisz piorunem ognia między obłokami,
zlewasz deszczem pola, naszych ziem ojczystych,
wichru siłą ryczysz pomiędzy drzewami,
serca nasze ściskasz strachem przerażenia,
w jasności porządku ziemskiego istnienia.
(Alicja Jęczmień, Kalifornia - lipiec 2010)