Alicja Jęczmień

Rocznicowe przemyślenia



Chciałabym się z Państwem podzielić moimi refleksjami na temat polskiej pamięci narodowej, naszych rocznic, naszych bohaterów, a zarazem zwykłych, serdecznych ludzi.

Otóż 18-go maja obchodziliśmy 65-tą rocznicę bitwy pod Monte Casino. Była to jedna z najkrwawszych walk polskich żołnierzy o niepodległość ojczyzny, poza jej granicami w czasie II Wojny Światowej.
Po Mszy Świętej w Kaplicy w Martinez, Pan Majewski, jeden z naszych szanownych weteranów, przybliżył nam okoliczności i atmosferę tej bitwy, przytoczył kilka cyfr o ilości poległych, zaginionych i rannych żołnierzach. Następnie dzieci ze Szkoły Języka Polskiego im. Jana Pawła II zaprezentowały swój krótki program, dotyczący tego wydarzenia. Na koniec, mocno wzruszeni zaśpiewaliśmy pieśń "Czerwone Maki na Monte Casino". Były to bardzo skromne, ale jakże wymowne obchody tej historycznej rocznicy w dziejach narodu polskiego. Serdeczne dzięki wszystkim organizatorom.
Zaraz potem rozeszliśmy się do domów...

Długo myślałam o tych posiwiałych głowach, które widuję na niedzielnych mszach, żywych skarbnicach historii, o ludziach, którzy odeszli i o tych, którzy wciąż trwają na swych posterunkach, czując do dzisiaj słodki smak krwi zmieszany z goryczą wojennego pogorzeliska.
Walcząc, oddawali swe życie, raniąc swe ciało, zapominali o własnym istnieniu w ogniu boju o naszą i waszą wolność.
W efekcie zakończenia II Wojny Światowej, ta najwyższa cena okazała się niewystarczająca by przywrócić Polsce wolność. Stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Polska została upodlona, oddana Sowietom w okrucieństwo komunizmu.
Trudno sobie wyobrazić rozterkę polskich żołnierzy. Jaki bowiem cenniejszy okup można złożyć, jak nie własne życie? Ponadto, powrót do ówczesnej Polski równał się z wyrokiem śmierci.
W tej, jakże smutnej chwili, jedyną ostoją stały się: wiara, nadzieja i miłość, które wiodły ich przez tułacze życie na obczyźnie.

Czy my zdajemy sobie sprawę z wolności, w jakiej żyjemy obecnie?
Czy obraz współczesnego świata jest prawdziwym uwieńczeniem celu walki na śmierć i życie milionów ludzi? Za tą wolność, którą dzisiaj się rozkoszujemy, miliony marzeń zostało zmieszanych z pyłem pożogi wojennej. Z milionów serc - miłość - krwią się broczyła, z milionów istnień ludzkich odeszło ostatnie tchnienie...

A zatem, kochajmy naszą "WOLNOŚĆ", brońmy jej czujnie, nie nadużywajmy jej szczodrej potęgi, doskonalmy ją, by przekazać następnym pokoleniom. Myślę, że będzie to najwspanialsze podziękowanie, najgłębszy pokłon i najszlachetniejszy hołd, jaki możemy oddać naszym wszystkim "Czerwonym Makom".



Z podziękowaniem i wielkim szacunkiem,
Alicja Jęczmień
Concord, Maj 2009

Comments

Maciej Danek
05 Feb 2010, 19:57
Ala, bardzo ładnie powiedziane. Niestety w dzisiejszych czasach często uważamy wolność za coś oczywistego, a przecież nie zawsze i nie wszędzie tak było. Dlatego powinniśmy dbać o znajomość historii w naszym środowisku, a temu właśnie służą rocznicowe spotkania, takie jak to o którym napisałaś.

Pozdrawiam serdecznie.
*Name:
Email:
Notify me about new comments on this page
Hide my email
*Text:
 
Powered by Scriptsmill Comments Script